INNY festiwal filmowy. Kamera Akcja. Łódź. Polska.

kamer akcja festiwal krytyków

– Byłem na festiwalu. Obejrzałem pięć filmów.

– Tylko pięć? To musiał być słaby festiwal.

– Nie, to była Kamera Akcja.

Przyjęło się z niezrozumiałych powodów, że filmowe festyny to głównie ciche dni w ciemnicy, przed migoczącym ekranem. Ewentualnie dwa, czasem trzy zdania pomiędzy seansami z zastępem znajomych w zatłoczonych korytarzach festiwalowego przybytku. Kilka szybkich słów przy jeszcze szybszej kawie i kolejne posiedzenie w mrokach pieczary projekcyjnej. Dużo się o kinie pisze, wiele się o kinie mówi. Mało się o kinie rozmawia. Tak naprawdę o kinie i rzeczywiście rozmawia. Łódzki Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej Kamera Akcja, zdaje się tę schyłkową praktykę wyciągać z lamusa. Owszem, prelekcje, spotkania z autorami czy sekcje Q&A należą raczej do ogólnopolskich standardów festiwalowych, lecz w przypadku KA mamy do czynienia z czymś zdecydowanie odmiennym. To prawdopodobnie jedyne wydarzenie w Polsce, którego forma orbituje głównie wokół dialogu stricte związanego ze sztuką filmową, krytyką, analizą warstw składowych czy samą produkcją i realizacją. Wydarzenie obfitujące w panele dyskusyjne i warsztaty krytyczne, ale i niezobowiązujące rozmowy do świtu przy cieczach wyskokowych z młodymi ciałem (lub duchem) pobratymcami branży, filmoznawcami z dyplomem i bez dyplomu, dziennikarzami, z entuzjastami kina. Tymi zwykłymi i niezwykłymi. Oczywiście, że udzielającej się kolektywnie sielskiej atmosferze sprzyja kameralność całego wydarzenia, choć to określenie w stosunku do KA zdaje się być odrobinę krzywdzące. To jest Łódź, człowieku! Kino Wytwórnia! Nie charczący rzutnik na tylnej ścianie remizy ochotniczej straży pożarnej na prowincji. Uczestników było w sam raz, by w gremium gadających głów posiać swojego, ledwie poznanego rozmówcę. I w sam raz, by odnaleźć godnego następcę.

kamera akcja festial filmowy2

Jest czas na dialog oficjalny, zgodny z linią festiwalowego programu, jest i czas na dialog wolny od przesadnej kurtuazji. Od analizy konceptów greckiej nowej fali, przez prawdę i fałsz w dziełach Seidla, po rozmowy obfitujące w tęgie przecież argumenty typy lubię/nielubię oraz Godzillę. Kolektywne deliberacje. Bez póz, bez zadęcia, bez zahamowań. Z reżyserem, z dziennikarzem, z kimkolwiek, z obcym. Na salach, w czasie trwania paneli lub w foyer kina Wytwórnia. Pomiędzy, w trakcie opuszczonych i po odbytych seansach. I to najpewniej główny atut niekonwencjonalnego, łódzkiego święta kina, które na stałe zapełni rubrykę w moim festiwalowym kalendarzu.

Dialog, proszę Państwa, robi różnicę.

Kino festiwalowe ma się w Polsce o tyle dobrze, że nie jest jeszcze chrzczone mianem rozrywki – jakże chybionym dla kultury w ogóle. W jakimś sensie, w świadomości społecznej nosi ono znamię sztuki. I to pocieszające, zarówno dla samego artyzmu, jak i dla kina. Ile bym dał, by w tym tonie rozprawiano chóralnie choćby o muzyce, która w opinii większości służy wyłącznie do podrygiwania lub wzbudzania skrajnych emocji. Budujący jest fakt, że powstają dźwięczne odpowiedniki Kamery Akcja, na wysokim poziomie merytorycznym, skupione na dyskusji wokół muzyki właśnie, studium jej form, konstrukcji czy historii i kontekstów kulturowych. Choćby festiwal Soudedit. Również sprawka łódzkiego środowiska. Coś nie tak z tą Łodzią.

kamera akcja filmowy festiwal

Tegoroczna, szósta już edycja Kamery Akcja kusiła uczestników szeroką gamą warsztatów i zaplanowanych dyskusji. Przyciągnęła zarówno zupełnych laików, raczkujących neofitów, którzy dopiero kształtują swoją wiarę w kino, jak i ludzi ściśle związanych z branżą. Mieliśmy okazję zgłębić wiedzę tajemną dotyczącą zagadnień związanych ze złożonym procesem realizacji filmu. Poznaliśmy odmienne punkty widzenia rozmówców w kwestiach innowacji na rynku kinowym czy roli scriptdoctora. Pełną listę paneli dyskusyjnych znajdziecie tutaj. Odbyły się również liczne warsztaty krytyczne obejmujące samą analizę filmu, odczytywanie filmowych struktur czy zrozumienie istotnej roli dźwięku w kinie. Wisienką na torcie dla wielu mogą być Szybkie Randki, czyli piętnastominutowe, intymne sam na sam z krytykami i filmoznawcami, w celu uzyskania odpowiedzi na palące pytania. Słowem działo się co nie miara i jeszcze więcej.

Byłbym zapomniał. Filmy też grali.

Niepokojące i wzbudzające kontrowersje W piwnicy Urlicha Siedla, cieszący się nie małym zainteresowaniem, okrzyknięty mianem porno w 3D Love Gaspra Noe. Rozgrzewająca opowieść wprost zasypanej białym puchem Islandii Fusi Dagura Kári oraz nagrodzony Złotą Palmą (kutą niestety znakiem czasów, w cieniu wędrówki ludów) Dheepan. Współczesne kino Polskie, odnoszące sukcesy na prestiżowych festiwalach produkcje zagraniczne, nierdzewiejąca klasyka i projekcja coraz chętniej oglądanego przez Polaków kina klasy B – w ramach VHS HELL. Przed seansami odbywały się prelekcje wygłaszane przez zaproszonych gości i uczestników festiwalowego konkursu Krytyk Mówi. Tak jest. Nie ma lekko. Znów mowa. To dewiza tego wydarzenia.

festiwal kamera akcja

Wysoki poziom znacznej większości dzieł zaprezentowanych w ramach Konkursie Etiud i Animacji cieszy niezmiernie kibiców rodzimej kinematografii i jawić się powinna już nie tylko jako mglista obietnica świetlanej przyszłości, ale jako proces jej realizowania. Przyszłość wszak zaczyna się teraz. Poruszające Dni z moim tatą Miłosza Kasiury (Grand Prix konkursu etiud), fenomenalne wizualnie animacje Journey Michała Wójcickiego i Lato 2014 Wojciecha Sobczyka (kolejno Grand Prix i wyróżnienie) imponująca aktorsko i narracyjnie Lena i ja Kaliny Alabrudzińskiej (wyróżnienie) czy prześmiesznie absurdalny i rewelacyjnie zrealizowany Kac Macieja Buchwalda (wyróżnienie) już nie tylko dają nadzieję, ale i zapewniają, że polska sztuka filmowa jest w dobrych rękach. I jako przewodniczący jury Konkursu Etiud i Animacji, jestem niezmiernie ukontentowany, że w trakcie gali rozdania nagród KA mogłem te ręce uścisnąć.

Kto za tym stoi?

Kamera Akcja to festiwal organizowany przez młodych, kinowych zapaleńców, którzy sześć lat temu porwali się z motyką na słońce i zmagając się z przeciwnościami losu to słońce zdobyli. Przemyślana i sprawnie przygotowana szósta edycja festiwalu, zdaje się tylko potwierdzać, że nie minęli się z powołaniem. Pokłony składać należy za ogrom wykonanej pracy i poświęcenie sprawcom całego zamieszania. Malwinie Czajce, Przemysławowi Glajzerowi i Arkadiuszowi Jaworkowi oraz plejadzie przyjaciół i wolontariuszy, którzy wspólnymi siłami udźwignęli organizacyjny ciężar, dokładając swoją cegiełkę do prężnie rozwijającej się w Polsce kultury kina. Chwała Wam za to. Macie mnie za rok.

kamera akcja festiwal filmowy2

TU – Wenecka ławka rezerwowych. Venice International Film Festival 2015.
TU – Jak osiedliłem się w kinie. Nowe Horyzonty 2015. Relacja progresywna. (część 1/3)
TU – facebook, zapraszam. Mimo iż nie cierpię.