Wenecka ławka rezerwowych. Venice International Film Festival 2015.

salaweb 2015

Przegrani łkają cicho w kącie naszej niepamięci. Nie wspomina się tych, co nie dzierżą złotych statuetek i nie wylewają łez szczęścia na szkło oprawionych dyplomów. Recytujemy dość precyzyjnie pierwsze składy festiwali filmowych, nie przykładając większej wagi do ławek rezerwowych. Ale jeśli nasza obecność w zaciemnionych salach jest przejawem regularnych poszukiwań kinowej świeżości, to trzeba pamiętać, że Nowe kryje się na zapleczu.

Trzy dni temu, w Wenecji zakończyła się 72. edycja najstarszego festiwalu filmowego na świecie. Złotego Lwa otrzymał wenezuelski Desde allá (Z daleka) w reżyserii Lorenzo Vigasa. Nie obejrzałem tego filmu. Precyzując, nie obejrzałem żadnego filmu z konkursu głównego tegorocznej odsłony włoskiego święta kina. Nie pojechałem nad Adriatyk. Skorzystałem natomiast z zaproszenia SALA WEB 2015 i Festival Scope, by w zaciszu własnego mieszkania przyjrzeć się zgrupowaniu debiutantów i wschodzących talentów niepowołanych do reprezentacji. Z domowej kanapy dane mi było uczestniczyć w kilkunastu premierowych seansach online, prestiżowego – choć nie cieszącego się należytą popularnością – weneckiego Konkursu Horyzonty oraz Biennale College Cinema. Ku mojej uciesze odkryłem, że wydarzenie to obfituje w dzieła operujące nowymi językami kina, których obecność w konkursie głównym mogłaby, z całą pewnością, zdrowo namieszać w jego rankingach. Nowe wyziera zza horyzontu. Niech Nowe wyjdzie i pokaże się światu.

Oto wyjściowa jedenastka drużyny rezerw.

Interruption. reż. Giorgos Zois (2015)Interruption reż. Giorgos Zois (2015)

Intrygująco skrojone misterium, które fascynuje swoją chmurną, enigmatyczną naturą. Grecka tragedia wystawiana na deskach ateńskiego teatru zostaje przerwana przez grupę uzbrojonych młodych ludzi. Nie wiemy, czy broń to czy sceniczna replika. Nikt tego nie wie. W końcu jesteśmy w teatrze. Na scenę wchodzą zaproszeni uczestnicy widowni. Aktorzy są zdezorientowani. Ochotnicy są zdezorientowani. Widzowie są zdezorientowani. My, po drugiej stronie ekranu, również. Sztuka rozpoczyna się ponownie, by miotać naszymi domysłami co do autentyczności rozgrywanych scen. Czy to się dzieje naprawdę, czy to wyłącznie część przedstawienia? Składać oklaski czy brać nogi za pas? A jeśli jedno i drugie, czym w takim razie jest rzeczywistość? Słyszeć nie znaczy słuchać. Patrzeć nie znaczy widzieć. Pełnometrażowy debiut Giorgosa Zoisa zniewala swoją zjawiskową konstrukcją, przywodząc na myśl kurioza spod ręki Giorgosa Lanthimosa lub Petera Greenewaya. Z tym, że nie powiela stworzonych przez nich paradygmatów, nadbudowując i tworząc unikalną, niepokojącą estetykę.


Tharlo. reż. Pema Tseden (2015)Tharlo reż. Pema Tseden (2015)
Minimalistyczna w treści i ascetyczna w formie opowieść o współistnieniu przedstawicieli odległych kultur i życiowych filozofii w bliskim sobie świecie. Tharlo to opiekun owiec, wiodący spokojny żywot w swej górskiej pustelni z dala od cywilizacyjnego zgiełku. Kiedy obywatelski obowiązek zmusza go do odwiedzenia miasta, Tharlo poznaje pokrewną sobie duszę. Wkrótce okazuje się, że choć ich pragnienia mają wspólny mianownik, to niekoniecznie orbitują wokół tej samej planety. Najnowszy film Tsedena to skromna historia skromnego człowieka, okraszona wyszukanymi, czarno-białymi kadrami. Zanurzona w powłóczystej poetyce nurtu slow cinema narracja zachwyca i uzmysławia, jak niewiele środków potrzeba, by wiele wyrazić.


Free in Deed. reż. Jake Mahaffy (2015)

Free in Deed reż. Jake Mahaffy (2015)

Zwycięzca weneckiego Konkursu Horyzonty budzi kontrowersje. Nie wiążą się one jednak z treścią dzieła, lecz samym jego ukoronowaniem. Owszem, jest to sprawnie zrealizowany film traktujący o sile wiary, jej konsekwencjach i – ostatecznie – ich interpretacji. Niestety, flirtuje ze sztampowymi formami kina środka, które ujmują mu wiarygodności (vide prostytutka, która doigrała się się, nie przyjmując do swego serca Pana). To może także obraz o tym, że w walce o wyzwolenie od złej karmy możemy czasem przedobrzyć. Samotna matka nieuleczalnie chorego chłopca szuka oparcia w Kościele. Z pomocą natchnionego uzdrowiciela rozpoczyna terapię egzorcyzmami. Czy boża miłość spłynie na ludzką marność? Dowiecie się tego, oglądając film Jake’a Mahaffy’ego w swoich kinach. Wygrana konkursu nie gwarantuje wprawdzie jego obecności w polskiej dystrybucji, ale znacznie zwiększa prawdopodobieństwo, obniżając tym samym szansę wielkich przegranych, niesłusznie skazanych na zapomnienie: Tharlo oraz Interruption.


VisaaranaiInterrogation reż. Vetri Maaran (2015)

Osławione przez pokolenia hippisów i post hipisów Indie, kraina Kryszny, miłości i duchowego wyzwolenia, to w rzeczywistości jedno z najmniej przyjaznych miejsc na Ziemi. Pomijając statystyki gwałtów (których nijak nie da się pominąć) i poziomu biedy, ojczyzna świętych krów słynie także z prześladowań mniejszości narodowych. Interrogation przedstawia losy imigrantów zarobkowych, wywodzących się z dyskryminowanego ludu Tamil. Skorumpowana policja, etniczna nieżyczliwość, łamanie praw człowieka, torturowanie i zabójstwa. Wszystko to jest tam na porządku dziennym. I choć film Maarana do najwybitniejszych dzieł światowej kinematografii nie należy, warto otworzyć oczy szerzej i zmierzyć się z problemem, który dla większości świata nie istnieje. Interrogation zostało nagrodzone Amnesty International Award for Human Rights i analogicznie… zakazane w Bangladeszu, Sri Lance, Pakistanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Malezji i Indiach.


Italian_GangstersItalian Gangsters reż. Renato De Maria (2015)

Nieszablonowy dokument o kryminalistach powojennych Włoch, obrazowany w zupełnie nowym wymiarze. Grupa aktorów wciela się w rolę owianych złą sławą zakapiorów, terroryzujących włoskie społeczeństwo. Staje twarzą w twarz z widzem, by wyznać grzechy i opowiedzieć o niezrozumiałych dla przeciętnego człowieka motywach działania. To trochę spowiedź, ale nie zobowiązująca do przebaczenia. Bliżej jej do sentymentalnych reminiscencji, niżeli próby odkupienia win. Warto obejrzeć, choćby dla samej formy.


Madame_CourageMadame Courage reż. Merzak Allouache (2015)

Madame Courage to popularny wśród młodego pokolenia Algierczyków środek psychotropowy. Dla Omara, narkotyk ten jest codzienną dawką bożej łaski w otaczającym go brudnym i surowym świecie. W trakcie jednego z notorycznych złodziejskich wybryków nasz samotny bohater natrafia na niedostępną dla dziecka slumsu Selmę, która od tej pory staje się jego kolejną, niezdrową obsesją. Nową Madame Courage. Pomijając wątki fabularne, film Allouache’a to nie tylko portret mężczyzny zdezorientowanego w zradykalizowanej rzeczywistości, ale i studium zróżnicowanych statusów społecznych płci przeciwnej (choć mocno powierzchowne).


Mate_me_por_favorMate-me por favor reż. Anita Rocha da Silveira (2015)

To prawdopodobnie najsłabsze ogniwo zaprezentowanej tu selekcji. Filmowy, postmodernistyczny potworek silący się na nieokreślony bliżej intelektualizm w oparach współczesnej kultury młodzieżowej, rozkwitającej seksualności i niedojrzałości emocjonalnej. Dziewczęta w kusych spódniczkach, anonimowy gwałciciel-morderca, pierwsza nieproszona styczność ze śmiercią i w konsekwencji odmienne stany świadomości i płytkie rozważania nad ludzkim bytem i jego ograniczeniami. Śmierć wszakże nigdy nie jest proszona.


Why Hast Thou Forsaken Me. reż. Hadar Morag (2015)

Why Hast Thou Forsaken Me. reż. Hadar Morag (2015)

Intrygująca opowieść o poczuciu winy za grzechy, których nie jesteśmy sprawcami, a ofiarami. W poczuciu społecznego wykluczenia, Muhammad bez celu włóczy się ulicami miasta. Spotkanie z enigmatycznym ostrzycielem noży zdaje się z wolna odmieniać monotonny żywot chłopca. Dzieje się tak dopóki nie odkryje, na czym polega tajemnica jego mentora. Podobnie do wspomnianego wyżej algierskiego dramatu Madame Courage, Why Hast Thou Forsaken Me operuje przede wszystkim wizualnymi środkami przekazu, ograniczając dialogi do minimum. Rzecz jasna, nie tracąc przy tym na wiarygodności. Debiut reżyserski Hadar Morag jawi się nie tylko obietnicą, ale i gwarancją przyszłych sukcesów ambitnego kina izraelskiego.


Temp__teTempête reż. Samuel Collardey (2015)

Jak być sobą, odgrywając społeczne role? Jak sobą pozostać, przybierając określone postawy życiowe? Zmagania z własną naturą, dylematy i konieczne kompromisy – o tym zdaje się traktować Tempête. Czy to znaczy, że film Samuela Collardeya mówi po prostu o życiu? Tak, i w dodatku, owa mimo wszystko przyjemna przypowieść nie wysuwa daleko idących wniosków. Bo o tym, że w życiu istotny jest balans, powiedział nam już nie jeden linoskoczek.


Wednesday, May 9. reż. Vahid Jalilvand (2015)Wednesday, May 9 reż. Vahid Jalilvand (2015)
Fabularny debiut Vahida Jalilvanda ma konstrukcję niezamierzenie sinusoidalną. Potrafi wznieść się na wyżyny, by za chwilę stracić swą lotność i dać nura w stertę banałów. A mimo to jest jednym z bardziej interesujących filmów ostatnich lat, poruszających kwestię człowieczeństwa i jego głównego przymiotu – empatii. Spragniony czystości sumienia biznesmen postanawia obdarować niebagatelną kwotą tylko jednego potrzebującego, w związku z czym zamieszcza w gazecie stosowne ogłoszenie. Kiedy dłoń wyciągają tłumy, okazuje się, że z pozoru chwalebny uczynek może także krzywdzić.


baby bumpBaby Bump reż. Kuba Czekaj (2015)

Ostatnim filmem tego zestawienia jest polski reprezentant Biennale College Cinema i choćby już z tego powodu należy mu się nasza uwaga. Utrzymany w komiksowej konwencji Baby Bump najprawdopodobniej wzbudzi w polskim widzu skrajne emocje. Historia opowiedziana z perspektywy dziecka zmagającego się nieodwracalnymi zmianami w ciele i umyśle w trakcie procesu dojrzewania. Czy pamiętamy jeszcze, jak okropne było to doświadczanie? W filmie Kuby Czekaja rzeczywistość wchodzi w kołyszące się tango z fantazją, zapraszając widza do tańca. To nie wygładzona przypowiastka i nie osłuchany moralitet. Baby Bump zaczaruje Was albo odrzuci. Innej opcji nie ma.


P.S.: Powyższe zestawienie było również publikowane na łamach Bad Taste.


TU – Jak osiedliłem się w kinie. Nowe Horyzonty 2015.
TU – Krytyka filmowa schodzi na psy i są to psy kulawe.