Pięćdziesiąt twarzy Graya

gray 50 twarzyPodczas gdy Wasze żony i kochanki chłoszczą swoje otumanione zmysły quasi-literackim pejczem, a Wasze matki pocą się rzęsiście przed ścienną plazmą, zawijając swe otłuszczone ciała w gorsety i pluszowe kajdany, w konspiracji edukujecie się seksualnie, w świetle potajemnie skradzionego z sieci e-booka. I szarpnąć pragniecie choć skrawka tegoż, niedosięgnionego absolutu, którego ekscytujący, amorficzny byt zawisł nad światem jak pył wulkaniczny, powodując wilgotnienie ciał, niezliczoną masę erekcji i falę rozwodów. Rzeczywistość to kopulacja, a Wy pragniecie kopulować z klasą. Stawiacie symbiozę klejnotów rodowych, grot miłości i związanych z nimi podniet na złotym ołtarzu, łżąc przed samym sobą, że tu idzie o erotyczną emancypację i eksplorację świata zmysłów. Dałby Wam Bóg erekcję mózgu, a ludzkość cierpiałaby globalną impotencję. Ci, co od czasu do czasu trysnęliby z czoła ejakulatem inteligencji, występowaliby w cyrku obok tygrysa i kobiety z brodą. W każdym razie, boli serce, a rozum łka, że na łożu śmierci, w pamięci Waszej niejaki Grey zamiast choćby Graya fikać będzie agonalne fikołki, zanim ostatecznie zakopią Was w grobie.

Elisha Gray.

Nie żeby człowiek ten stał w opozycji do książkowego pasterza orgazmów gospodyń domowych i ich cór naiwnych. Nie żebym przytaczał jego osobę w celu kontestacji współczesnych, kulturowych trendów. Częściowa zbieżność nazwisk. I tylko tyle. Nikomu dziś nie wiadomo, jak radził sobie w pościeli, z kim pościel tę dzielił i czym nacierał prącie. I to nie tylko kwestia obyczajowej pruderii XIX wiecznej Europy, ale i pre-rewolucyjnej filozofii życia, gdy kult ciała i jego seksualność nie zdołały jeszcze zawładnąć umysłem i go przesłonić. Wiadomo natomiast, że rzeczony Gray, prócz biologicznych potrzeb (z klasą czy bez klasy), świat poznawał i odkrywał dla pokoleń przy pomocy zupełnie nie seksownych, szarych komórek i czujnego oka. Pewnie i równie zwinnych palców.

Źrenica oka, to organ w ciele człowieka, posiadający największą zdolność powiększania swoich rozmiarów. Z całą pewnością, informacja ta rozczarowuje część czytających to Pań. (Alfred Kinsey potwierdza. Seksuolog. Nie jakiś tam Grey).

Wracając do Elisha G. On również był naukowcem. Wynalazł choćby pierwszy syntezator dźwięku, bez którego dziś nie otrzymywalibyście melodyjnych powiadomień od ponętnych koleżanek z seks-czatów, bez którego nie byłoby Wam dane podkręcanie romantycznej atmosfery seksualnych zbliżeń Jean Michel Jarrem z boomboksa, a sam Jean zapłakałby się przy próbach komponowania na analogowej marimbie, nocami śniąc o melotronie, jak Wy o mięsistych klapsach i zaplutym kneblu w ustach. Nie byłoby Kraftwerk. Nie byłoby solo w Riders on the Storm, ani ośmiobitowej muzyki w grach na AmigęPolifonia w Waszych mądrych telefonach nie informowałaby Was o połączeniach od kochanek, lateksowych kociaków z wysokim obcasem wymierzonym w Wasze krocza. Mało tego! Stworzył Gray prototyp urządzenia nazywanego telefonem właśnie, z którego ekranu czytasz dziś swoją ulubioną prozę erotyczną, śliniąc się w poduszkę. (choć z patentem ubiegł go Alexander Graham Bell – więcej kontrowersji niż u niejakiej E. L. James). Kształćcie się ignoranci.

Wszystko to jednak nie ma najmniejszego znaczenia. Cały ten tekst, jego tytuł, Grey i Gray nie mają najmniejszego znaczenia. ZERO. Mógłby on w zasadzie nie powstać. Nie zajmować Twojej uwagi. Mojego czasu. Bitów i bajtów na serwerach w Kalifornii. Ale skoro już powstaje z pragnienia twórczej improwizacji i zwolnienia tamy w zapisie strumienia świadomości, to niechaj tak będzie.

Chyba jedno, co warto powiedzieć, zostawiłem na koniec.

Otóż, czytając książkę o penisach (Boskie Przyrodzenie, polecam) natknąłem się na wyniki badań opinii publicznej i im podobnych, które informują, iż na pytanie z rodzaju tych: Gdybyś mógł udoskonalić siebie/swoje życie, wybrałbyś przyrost wiedzy i inteligencji czy dłuższego członka? zdecydowana większość odpowiada, że członka. I to niezależnie od płci. Zdecydowana większość! Reszta kłamie. W ten sposób powstaje kolejna niejasność. Albo: inteligencja, życiowa mądrość i wiedza jako taka, a co za tym idzie, samoświadomość homo sapiens stoi na tak wysokim poziomie, że lekką ręką możemy zaprzestać dalszego rozwoju i w związku z powyższym nie pozostało nam już nic innego, jak powiększanie sobie dla draki różnych narządów. Albo: jesteśmy kompletnymi kretynami.

Nawiązując do tytułu i aby nie pozostać gołosłownym. Pięćdziesiąt twarzy Graya.50 twarzy graya


TU – Romans sztuki z pornografią.
TU  Kontrowersje wokół piersi maryjnej.
TU twitter.