LIVE!!! Uwaga. Nadaję z Tajlandii. Dzienniki ortodoksyjnego lamusa.

tajlandia obarski liveHej! Nadaję z Tajlandii. Prosto na Wasze ekrany!

(Już nie nadaję, ale możemy przeżyć to jeszcze raz.)

Ponoć, teraz już kameruje się z podróży kanały na jutubie, a pisanie jest passé bardziej od czytania, ale co tam. Jestem ortodoksyjnym lamusem.

Przechodząc do sedna sprawy. Lecę do Tajlandii. Tutaj, dzień w dzień możecie śledzić moje zmagania z żarem tropików, tsunami, wirusowym zapaleniem wątroby i tygrysami. Trzy tygodnie tekstu. Bez obaw, będą obrazki.

Plan podróży?

Amsterdam – Dubaj – Bangkok – Chiang Mai – Lampang – Kanchanaburi – Bangkok – Wyspy w Zatoce Tajlandzkiej – Bangkok – Dubaj – Amsterdam

WAŻNE INFORMACJE:

  • Plan oczywiście może ulec zmianie. Niezbadane są bowiem wyroki Boskie.
  • Aktualizacja odbywa się na zasadzie, NOWSZE WPISY NA GÓRZE STRONY.
  • Jeśli zapragniesz zostawić po sobie komentarz, zadać mi pytanie o cenę maski cielęcej lub pocieszyć mnie przed lotami, których nienawidzę. Wal śmiało.
  • Nie piszę? Zdechł internet. Albo ja. Ebola, gruźlica, katarakta.
  • Ostrzegam. Sporadyczna nieobecność polskich znaków. Wina firmy Logitech, producenta klawiatury bluetooth do smartfonów. Język polski niedostępny.
  • Biorę sprzęt fotografujący, ale na efekty jego pracy poczekamy co najmniej do mojego powrotu. Tu zaś, pojawiać się będą tajskie kwadraty ustrzelone szklanym okiem mojego telefonu. Czarno-białe! Wam na złość.
  • O Tajlandii, spamować będę również na facebooku, twitterzeinstagramie oraz na offie. Polecam się do śledzenia. Jeszcze nigdy nie byłem tak fajny.

TUTAJ ZACZYNA SIĘ WŁAŚCIWA RELACJA. HOPLA!

NOWSZE WPISY NA GÓRZE STRONY!!!


DZIEN 21. wtorek. Amsterdam 24.02.2015

godzina 22:46 – Post Scriptum: Żegnaj Tajlandio, witaj rzeczywistosc.

wpid-img_20150225_094024.jpg

 

godzina 19:51 – W Amsterdamie jest 30 stopni mniej niz w Bangkoku. Wybaczcie. Obecnie nie mam wiekszych zmartwien.

godzina 17:33 – W samolocie mnie olsnilo. Po trzech tygodniach w temperaturach tropikalnnych, juz wiem gdzie wybiore sie nastepnym razem. Niebawem.

wpid-img_20150224_150219.jpg

godzina 16:21 – Nie oszukujmy sie. To juz koniec relacji. Wrocilem w jednym kawalku i po 48 godzinach podrozy, zamierzam spac kolejne 72.

DZIEN 20. poniedzialek. Dubaj 23.02.2015

godzina 23:55 – Podchodzac do barierki, kilometr ponad twardym gruntem, zdajesz sobie sprawe w jak bardzo nierealnej sytuacji sie znalazles/as. Tuz nad glowa wisi chmura i pluje na Ciebie swiezym kapusniaczkiem. Jest 6 stopni mniej niz na parterze. Dotykajac szyby, czujesz drgania wywolane przez zyjace miasto. Dosc niepokojace uczucie mna zawladnelo. Zdaje sie ze jednak wole samoloty.

wpid-img_20150224_083248.jpg

godzina 23:43– Uwaga. Plujemy.

wpid-img_20150224_081553.jpg

godzina 23:17 – Burj Khalifa noca wyglada tak samo niepokojaco jak w dzien. Kolos. Bedac zupelnym laikiem w dziedzinie architektury, oswiadczam: W Dubaju nie da sie nie spogladac w niebo. Cos kaze bez przerwy wyginac szyje i patrzec.  Obolaly kark – syndrom dubajski.

wpid-img_20150224_082520.jpg

godzina 22:21 – Naprawde, wspolczuje kazdemu kto przyjechal do Dubaju na tygodniowe wakacje. Nic tu nie ma. Wieza. Beton i piasek. Arabskie szejki. Koniec.

DZIEN 19. niedziela. Bangkok 22.02.2015

godzina 01:44 – Wroce. Obiecuje. (podglad z aparatu)
image

godzina 01:05 – Ostatnie godziny w Tajlandii, ale to jeszcze nie koniec mojej podrozy. Jutro Dubaj i plucie z najwyzszego budynku swiata. Juz stymuluje swoje slinianki.

godzina 22:00 – Siedzi przede mna Taj w kwiecie wieku. Gra na gitarze i spiewa:

„Country roads take me home
To the place I belong
West Virginia mountain momma
Take me home…”

godzina 21:07 – Tradycyjna tajska muzyka to angielski pop i amerykanski country folk z przed pol wieku. Wyglada na to, ze turysci nie chca sluchac niczego innego przy swojej herbacie z mlekiem. Dobrze chociaz, ze Tajowie nie zaczeli budowac europejskich kosciolow.
image

godzina 20:36 – Wszyscy uliczni i barowi grajkowie wykonuja zagraniczne hity. Nikt nie gra tajskiej muzyki. Czy ona w ogole istnieje?

godzina 18:22 – Budda w worku, tudziez pelnej burce. Dosc niepokojacy obrazek.
image

godzina 15:19 – Brzydkie w Tajlandii sa rowniez narkotyki, a za ich posiadanie mozna trafic na reszte zycia do tutejszego wiezienia. Mowi sie, ze chrzescijanskie pieklo to przy tym swietlica dla niegrzecznych dzieci, a europejskie zaklady karne to pieciogwiazdkowe hotele.
image

godzina 13:43 – Mloda para o rysach europejskich, zostala wyproszona z poczekalni dworca kolejowego za swoje amory, zakrawajace o konsumpcje zwiazku. Ich wyczyn nazwano „brzydkim”.

godzina 10:55 – Polecam kazdemu zabrac ze soba do Bangkoku ksiazke Floriana Wernera „Ciemna materia. Historia gowna”. Latwiej oswoic sie z tutejszymi wyziewami kanalizacyjnymi.

godzina 9:31 – Przybylem. Cholera, ostatni dzien w Tajlandii. Powiem szczerze. Bede tesknil za tymi skosnymi oczami.

godzina 7:04 – Godzina opoznienia. Zakaz palenia tytoniu i spozywania alkoholu. Pracownicy pociagowej kuchni proponuja zakup piwa, konduktorzy odpalaja cmiki w przejsciu miedzy wagonami.
image

DZIEN 18. sobota. Koh Samui/Surat Thani/Bangkok 21.02.2015

godzina 19:38 – W tej kapsule spedze nastepnych 12 godzin. Mam ksiazke o gownie i orzeszki.
image

godzina 19:11 – Czas start.
image

godzina 18:09 – Kocham ten kraj. Papier toaletowy na stole kazdej restauracji. Rolka nadziana na bolec w plastikowym pojemniku na plyty CD. Mozna? Tu wszystko ma drugie zycie.

godzina 17:40 – Po autokarze, po statku, przed nocnym pociagiem. Bede jadl i wyglada na to, ze dobrze trafilem.
image

godzina 14:23 – Moje plecy wygladaja jakby je kto oblal kwasem. Blizny – najlepsza pamiatka z wakacji.

godzina 13:16 – A jednak, jest. Chinski nowy rok na ulicach Koh Samui. (podglad z aparatu)
image

godzina 11:02 – Czlowiek ucieknie na koniec swiata, a i tak dorwa go jego demony. „Ja pierdole, ale tu goraco” padlo gdzies z tylu autokaru.

godzina 9:35 – Jade do Bangkoku, znow. Na starosc, swoim dziatkom bede mogl opowiadac, ze bylem w Bangkoku TRZY RAZY.
image

DZIEN 17. piatek. Koh Samui 20.02.2015

godzina 23:44 – Jutro czeka mnie kolejne dwadziescia godzin podrozy busem, statkiem, autokarem i pociagiem do Bangkoku. Podrozy z tostem zamiast plecow. Zegnaj Koh Samui. Zegnajcie plaze.
image

godzina 21:21 – Z moich obserwacji wynika rzecz nastepujaca. W Tajlandii raz na tydzien przytrafia Ci sie nieszczescie. Maly, opasly Budda smieje sie szyderczo.
image

godzina 20:11 – Wyje z bolu. Niestety, Tajowie nie wiedza co to jest kefir.

godzina 16:23 – Tajlandia nauczyla mnie, ze mozna sobie spalic dopiero co spalone plecy.

DZIEN 16. czwartek. Koh Samui 19.02.2015

godzina 23:11 – Tajska naganiaczka powiedziala, ze po pracy zabierze mnie na najlepsze tance mojego zycia. Ja, ze ok. Ona, ze ma na imie Nicki. Ja, ze Kevin. Ona, ze idzie do lazienki. Ja, ze poczekam. Ona poszla. Ja wstalem, wypilem jej drinka i wyszedlem. Nie lubie tanczyc.

godzina 22:57 – Od skapo ubranej naganiaczki barowej, ktora przysiadla sie do mojego stolika dwadziescia minut temu, dowiedzialem sie miedzy innymi, ze srednia miesieczna wyplata w Tajlandii to okolo 7-8 tysiecy Bahtow. 800 zlotowek. Powiedziala mi rowniez, ze to nie duzo i trzeba sobie jakos radzic. Poczym naciagnela mnie na postawienie sobie drinka.

godzina 19:47 – Kupilem sobie podrobki okularow przeciwslonecznych znanej marki Ray Bam. Za pol darmo. Drugie pol stargowalem. Opalenizna i wiecznie zmruzone oczy sprawiaja, ze Tajowie zaczynaja brac mnie za swojego.

godzina 17:24 – Syrenka. Maja tez Most Lazienkowski!
image

godzina 17:02 – Ogromny (i do tego wzniesiony na wzniesieniu) posag Buddy to jedna z pierwszych rzeczy, jaka widzi sie podczas ladowania na Koh Samui. Sam nie lecialem. Bilety z Bangkoku na wyspe, sa drozsze niz do Amsterdamu. Ale! Znajac tajskie zwyczaje, zapewne mozna i wypada sie targowac.
image

godzina 16:11 – To nie jest karmnik dla ptakow. Wedlug tajskich wierzen, gdy ktos mieszka w domu i umiera, jego duch w owym domu pozostaje. Jesli jestes nowym wlascicielem tejze chacjendy, planujesz budynek wyburzyc i w jego miejsce postawic (dajmy na to) hotel, musisz, tuz obok, zbudowac miniaturowe domostwo dla ducha. Tego rodzaju konstrukcje napotyka sie srednio co kilkadziesiat metrow. Na miniaturowym progu, zostawia sie dary w postaci napojow chlodzacych i owocow, ale napotkalem i chipsy i kurczaka z ryzem. Duch tez czlowiek.
image

godzina 15:43 – Jesli hotel twierdzi, ze dysponuje laczem internetowym dla swoich gosci, to w 50% przypadkow, beszczelnie klamie.

godzina 13:22 – Chinski nowy rok. Niestety. Nie zaobserwowalem zadnej fiesty. Wszyscy Chinczycy z Koh Samui pojechali do Chin, albo nadejscie nowego roku bardzo ich smuci.

DZIEN 15. sroda. Koh Samui 18.02.2015

godzina 01:21 – Zauwazylem taka zaleznosc. Im dluzej sie przygladam azjatyckim odpowiednikom MTV tym wiecej nabieram szacunku do polskiej popkultury. Powaznie. Slabo sie zaprzedajemy amerykanskim trendom.

godzina 23:55 – Wspomnienie z Chiang Mai. To zdjecie ma swoja historie. Mowi nie tyle o tradycjach ludow dalekiego wschodu, co o nieczystych zagrywkach kapitalistow. Nieomieszkam poswiecic tej Pani kilku akapitow przy okazji kolorowej fotorelacji, po moim powrocie. Tymczasem, patrzcie w jej smutne oczy i zastanawiajcie sie o co moze chodzic. (podglad z aparatu)

image

godzina 21:41 – O prosze. Zywa reklama objazdowa. Wsciekle chlopaki w przyczepie pickupa z megafonem. Od razu rysuje mi sie wizja tego typu kampanii w przypadku wszelkich innych sportow. Zawody szachowe, windsurfing, ping pong, lyzwiarstwo figurowe, golf, sumo, skoki narciarskie…
image

godzina 21:21 – Wyobrazcie sobie, jak na tej tajskiej riwierze musi byc nudno, skoro dla rozrywki chodze po miescie i zbieram ulotki.

godzina 21:13 – Od 30 minut przechadzam sie miastem. Zebralem 56 ulotek. 47 z nich dotyczy tutejszych walk Muay Thai. Dziwni ci Tajowie. To pewnie tak dla rownowagi wewnetrznej. W dzien usmiechy, szacunek i poklony. Wieczorem okladanie sie po ryjach.

godzina 17:09 – Byc moze jutro nastapi odmiana. Szykuje sie wielki dzien dla sporej czesci spoleczenstwa. Chinski nowy rok. Tymczasem, na ulicach nic nie zapowiada zblizajacej sie, szalenczej fiesty.
image

godzina 15:30 – Na Koh Samui NIC SIE NIE DZIEJE. Wszyscy gdzies pedza droga wokol wyspy. Jedza w barach, kupuja tajskie pamiatki produkowane w Chinach.
image

godzina 14:22 – Odpoczynek odpoczynkiem, ale to juz nawet jazda nocnym pociagiem jest bardziej ekscytujaca od lezenia na piachu z drinkiem. W dodatku, w przedziale nie spalisz sobie plecow.

DZIEN 14. wtorek. Koh Samui 17.02.2015

godzina 20:09 – Idzie noc. Pora schowac sie do chatki. W ciemnosci nie widac spadajacych kokosow.
image

godzina 19:02 – Czy wiedzieliscie, ze na tym swiecie 100 osob rocznie ginie od spadajacego orzecha kokosowego? Czyz ten posepny dowcip losu nie jest dowodem na ludzka marnosc? Ponury zniwiarz czai sie na wierzcholku palmy i czeka na Ciebie.

godzina 17:31 – Wszystkie objawy mojego zatrucia pokarmowego wskazuja na Bangkok Belly, a straszyli mnie malaria. Czuje sie swietnie, a zmuszony jestem zywic sie pizza i jogurtem. W Tajlandii to grzech.

godzina 15:23 – Kierowco! Przyjedz do Bangkoku, a na powrot zapalasz miloscia do Warszawy. (podglad z aparatu)
image

godzina 15:17 – Tego typu kadry nie wymagaja od fotografujacego wiekszego wysilku, ani cierpliwosci. Turysci nie zaczeli jeszcze lewitowac. Chwala im za to. Scisk jak w puszce paprykarza. Jesli pragniesz sobie zobrazowac jak tam rzeczywiscie bylo, wyobraz sobie najwieksza ilosc turystow jaka jestes w stanie sobie wyobrazic, a potem zapros ich do swojego mieszkania. (podglad z aparatu)
image

godzina 15:02 – Bedac w Bangkoku staralem sie omijac glowne szlaki turystyczne, ale sa takie miejsca, ktorych poprostu nie mozna nie zobaczyc. Jednym z nich jest Wat Phrakaew i okolice palacu krolewskiego. (podglad z aparatu)
image

godzina 14:49 – Ogladanie zdjec piasku i wody nie nalezy do najbardziej szalowych zajec. By Wam (i sobie) tego oszczedzic, przejzalem jedna ze swoich kart pamieci.

godzina 14:12 – Najblizsze kilka dni spedze w cieniu palm, na tutejszych plazach. Cos mi sie w koncu od zycia nalezy. Podroze ksztalca, ucza zycia, ale i mecza. Pora na slodkie nicnierobienie.
image

godzina 12:33 – Jestem ciekaw czy tu ktokolwiek sprawdza prognoze pogody. Przeciez wiadomo, ze bedzie goraco.

godzina 11:20 – Dzien dobry.
image

DZIEN 13. poniedzialek. Koh Samui 16.02.2015

godzina 22:17 – Dobry wieczor.
image

godzina 17:44 – Zatoka Tajlandzka z ganku kokosowej chatki. Po lewej korpuletna para Niemcow dlubie w nosach i krzyczy do swojego hunda oblizujacego deski ich tarasu. Po prawej wiekowi Amerykanie, jedza kotlety w towarzystwie Franka sinatry z malego boomboxa. Zapomnijcie co pisalem o niebie nad swiatem, kilka akapitow nizej. Cofam to.
image

godzina 15:36 – Jesli sie komu wydaje, ze ja tu psiocze na wszelkie niedogodnosci zwiazane z kultura Tajow, TO SIE MYLI. Ja podziwiam jej odmiennosc i to, ze mozna zyc inaczej. Nikigo tu nie dziwi widok jegomoscia sprzedajacego zimne napoje prosto z wiadra od mopa pelnego lodu. Swiat sie sprintem przyzwyczaja do wygody i juz zapomniala szlachta jak pod drzewem swoje kupki zakopywala.

godzina 15:20 – Dali mi rosyjskojezyczna mape, bo przyjelo sie na swiecie, ze jak z Polski to matkarosija. Historia sie ciagnie za nami.

godzina 14:14 – Zlota zasada turystyki. Klienta traktuje sie z szacunkiem, bo placi. Bagaze nie placa.
image

godzina 13:01 – Witaj Koh Samui. Dotarcie na plaze tej tajkiej wyspy kosztowalo mnie wiele wysilku i cierpliwosci. Trase z Chiang Mai do Koh Samui (to jest 1448 km) pokonalem przy pomocy nastepujacych srodkow transportu. Tuk Tuk, samolot, autobus, sky train, metro, pociag, bus, statek, taksowka.

godzina 11:25 – Z calym szacunkiem dla ludzkosci… W zaistnialej sytuacji, nie wiem czy upokorzenie jest po ich stronie czy po mojej. Bo niby potrzebuja Twoich pieniedzy, a nie kryja sie wcale, ze jeszcze przed chwila chcieli wydoic z Ciebie wiecej niz ustawa przewiduje. Uczucia mieszane jak ryz w sosie tajskim.

godzina 11:12 – Po wplynieciu do portu na Koh Samui rzuca sie na Ciebie zgraja tutejszych taksowkarzy, kierowcow agencyjnych i prywatnych. Przekrzykuja sie i gonia za Toba bys wybral ich uslugi. Jak szarancza obskakuja Cie z kazdej strony. Ceny spadaja z 600 bahtow do 150 w kilka sekund. Jeden przez drugiego. Byle by z nim. Byle by nie z innym.

godzina 08:05 – Oczekiwania ciag dalszy. Tajski film, nikt nic nie wie do kwadratu, ale i tak bedzie sie upieral ze Ci pomoze.
image

godzina 07:22 – Surat Thani. Oczekiwanie na transport do portu. Tajska prowincja. Nic sie nie dzieje.
image

DZIEN 12. niedziela. Chiang Mai/Bangkok/Surat Thani 15.02.2015

godzina 4:36 – Jest lazienka, bedzie wiec poranny prysznic.
image

godzina 22:39 – Tajski klasyk. Pociag spi.
image

godzina 20:43 – Ostala mi sie jedynie prycza na pieterku. Dolne zarezerwowane juz tydzien wstecz. Parterowe prycze to luksusy przy otwartym oknie. Gorne sa dla biedoty. Okien brak. W nagrzanej do temperatury 35 stopni puszce, sufitowy wentylator sluzy jedynie do odganiania much.

godzina 19:20 – Na obrzezach Bangkoku slums na slumsie. Byc moze sie myle, w kazdym kraju mamy inne standardy, ale domki z blachy i kartonu na socialke mi nie wygladaja.

godzina 18:51 – Jesli ktokolwiek jest ciekaw jak wyglada wnetrze tajskiego, nocnego pociagu do Kadkolwiek. Wyglada ono tak.
image

godzina 16:45 – Poczekalnia dworca kolejowego w Bangkoku. Mnisi maja wlasna loze VIP. Reszta siedzi i obcina panienki.
image

godzina 16:27 – Niektore miejsca w tym kraju wygladaja jakby 50 lat temu zatrzymano w nich czas. Aktualne kalendarze to tylko gra pozorow.
image

godzina 16:01 – Z moich doswiadczen wynika, ze jedynie Polacy, Francuzi, Turcy i Marokanczycy wiedza co to jest PRAWDZIWE PIECZYWO. Unesco powinno nas wziac pod swoje skrzydla i wpisac na liste swiatowego dziedzictwa kulturowego. Pieczywo to jest dobrodziejstwo kultury, ktore niebawem wyginie.

godzina 15:11 – Szukac pizzerii w Bangkoku to jak szukac tajskiego masazu w Palermo. Sam za siebie trzymam kciuki.

godzina 14:39 – Ciezki los podroznika z chorym zoladkiem. Wszechobecny zapach ryzu z curry, grilowanych osmiornic i kurczakow w mleku kokosowym przyprawia mnie o mdlosci. Nie jestem w stanie ruszyc niczego co tajskie.

godzina 12:30 – Mimo wszystkich granic, roznic, nauk, religii, wierzen, kolorow skory, wlosow i zebow, niebo nad kazda kraina wyglada tak samo. Kochajmy sie.
image

godzina 11:55 – Przedemna 30 godzin podrozy. Pierwszy etap za mna. Ponownie Bangkok.
image

godzina 10:22 – Kupilem sobie ciasteczko na zatrucia pokarmowe.
image

godzina 08:49 – Procz zoladka, boli mnie fakt, iz dla wlasnego zdrowia musialem odpuscic wizyte w swiatyniach miast Lampang i Lamphun. Nie wzialem rowniez udzialu w Monk Chat. Ubolewam. Moze zlapie mnicha na skypie?

godzina 07:23 – Ciezko bylo zakupic paracetamol nie znajac tajskiego. Ale udalo sie. Jeszcze ciezej bylo opuscic hostelowe loze, w ktorym spedzilem ostatnie 24 godziny. Ale ostatecznie, rowniez sie udalo. Na wpol zywy przystepuje do ataku poludnia Tajlandii.
image

DZIEN 11. sobota. Chiang Mai. 14.02.2015

godzina 23:19 – Widze naga Tajke na brzegu rzeki. Wola mnie do siebie. Widze ryz sypiacy sie z nieba niczym biblijna manna. Wszyscy spiewaja hymn, a Krol Tajlandii przyozdabia ma glowe korona i kwiatami.

godzina 12:21DOPADLO MNIE. Pierwsze azjatyckie zatrucie pokarmowe. Leze, chlodze sie wiatrakiem i poplakuje z bolu. Nie ma dzis relacji. Meka i skurcze zoladka – to wszystko co dzis sie dzieje. Goraczka i halucynacje.

DZIEN 10. piatek. Chiang Mai. 13.02.2015

godzina 22:40 – Oddalem sloniowi swojego ananasa, godzac sie na smierc glodowa w azjatyckiej dzungli.
image

image

godzina 19:23 – Jazda na sloniu to prawdopodobnie najglupsza rzecz jaka robilem w zyciu.

godzina 19:02 – Zmuszony bylem przedostac sie na drugi brzeg wartkiej rzeki, tym oto pojazdem.
image

godzina 18:30 – Myslisz sobie zes gibki jak zabka, skaczac z kamyka na kamyk w niewielkim strumieniu, gdy tuz obok Ciebie, po 10 metrowej galazce nad przepascia przebbiega tajski tragarz. Z koszem kokosow na pelecach. Mowi dziendobry i znika w zaroslach.

godzina 18:04 – Tak wyglada piatek 13 w Tajlandii. Leze w gaszczu traw. Nad glowa uginaja sie bambusy. Gdzieniegdzie przebija slonce. W oddali szumi wodospad. W sumie moznaby juz umierac. Ale moze jeszcze jakas kolacja?
image

godzina 17:31 – Bardziej od gatunku ludzkiego nienawidze komarow. Tajskie komary to wyjatkowo podle bestie, ale zanim ubijesz natretnego krwiopijce, lepiej zastanow sie dwa razy. Wedle buddyjskich nauk o reinkarnacji i tajskich wierzen, ten maly skurwysyn na Twoim kolanie, moze byc Twoim dziadkiem.

godzina 17:26 – Czy moze byc lepszy sposob na celebrowanie wlasnej, postepujacej mizantropii od gorskiej wedrowki tajskim lasem?
image

godzina 08:50 – Ide w las. Nie ma mnie dla nikogo.

godzina 08:21 – Jeszcze odrobina popkultury z samego rana. W Tajlandii, ten wiecznie mlody blondyn jest popularniejszy od Jezusa. To pewne.
image

DZIEN 9. czwartek. Chiang Mai. 12.02.2015

godzina 00:27 – Zostalem zwalony z nog moca tajskiego jazz rocka. Nie wstaje. Zostaje do rana.
image

godzina 23:02 – Z bolem serca stwierdzam, ze nikt w Tajlandii nie gra tradycyjnej muzyki na ulicach. Nie liczac nasladowcow Oasis i Eltona Johna, zupelena posucha. W zwiazku z czym, wybralem sie do klubu jazzowego North Gate.
image

godzina 22:37 – Chiang Mai > Bangkok.

godzina 22:31 – Pstryk i baaaam. Moge juz wracac do Europy. Mam co chialem. (czarno-biale zdjecie wykonane telefonem przedstawia kolorowa fotografie wykonana aparatem, wyswietlana na jego ekranie podgladowym.)
image

godzina 22:00 – Dzis dla odmiany postanowilem fotografowac rowniez aparatem. Zaczailem sie w okolicy jednej z tutejszych swiatyn i czekam na ofiare.

godzina 21:18 – Z hostelowego balkoniku obserwuje zgraje harcujacych na podjezdzie karaluchow. Mozna sie do nich przyzwyczaic. Ba! Chyba je nawet polubie. Zdaje sie, ze zaczely wlasnie slodko miauczec.

godzina 21:18 – Uliczne pralnie, na kazdym rogu, w kazdym zaulku. Dajcie to do nas! Pral bym.
image

godzina 19:31 – Ludzkie traktowanie zwierzat. To dopiero jest jeykowy lapsus. Jesli nie blad logiczny

godzina 19:23 – Mieszkancy Chiang Mai zapewniaja: Slonie traktowane sa w tych okolicach po ludzku.

godzina 18:05 – Jutro wybieram sie na treking za miasto. Prawdopodobnie napotkam tam slonie. Jeszcze bardziej prawdopodobne jest to, ze bede zmuszony na jednym z nich przemknac przez jakas rzeke. Na co komu mosty, kiedy sa slonie?
image

godzina 17:40 – Chiang Mai = Bangkok

godzina 17:11 – To jest Azja. Honda, Toyota. Honda, Toyota, Mitsubishi, Honda, Toyota, Honda, Isuzu. I dla odmiany Suzuki.

godzina 17:01 – Zepsula sie klimatyzacja w hostelu? Zlota raczka, Pan Song Hualapong, spieszy z pomoca, Sprzetem ze swoich bagaznikow, Tajowie prawdopodobnie moga z powodzeniem przeprowadzac operacje na otwartym sercu.
image

godzina 16:47 – Chiang Mai < Bangkok

godzina 15:22 – Te ulotke wciskaja w Chiang Mai wszedzie. Do kazdego piwa w przydrozym barze, do kazdej porcji ryzu w obskurnej jadlodajni. To musi byc istotne wydarzenie, ale sie nie wybieram. Jakbym chcial popatrzec jak jeden drugiemu spuszcza wpierdol, pojechalbym do Katowic.
image

godzina 11:34 – Dotarlem na miejsce. Badam teren.
image

godzina 7:22 – Za oknem mojej jednoosobowej pryczy, odzielonej niebieska firana, juz swita. Nowy dzien wynoza sie znad tajskich lasow. Pociagiem rzuca na wszystkie strony. Nie idzie usnac, nawet nie chce spac. Siedze przygarbiony i przytulam sie do szyby.
image

godzina 6:17 – Przez chwile myslalem, ze mamy jakie ptaszysko w przediale. Sprzedawca tajskich chipsow uwieszonych u szyi, pokrzykuje: Cip cip cip.

godzina 6:10 – Konduktor i opiekun wagonu numer 8, w ktorym sie znajduje, to wypisz wymaluj Nocny Stroz Kieslowskiego. Sluzbista z zasadami. Level hard.

godzina 5:22 – Podkradam internet wloskim turystom. Przed odjazdem, perony byly puste. Komplet pasazerow.
image

DZIEN 8. sroda. Bangkok/trasa do Chiang Mai 11.02.2015

godzina 18:26 – Chiang Mai Express to nie Pendolino. Bez internetu do odwolania.

godzina 16:10 – Leniwe popoludnie. Leze na trawie w parku Lumphini, az tu nagle waz.
image

godzina 12:38 – Jeszcze jeden, ostatni rzut okiem na Budde w Bangkoku i pora ruszac. Waltzing Matilda.
image

godzina 12:28 – Parkowa, opustoszala, publiczna silownia. Wstep 50 Baht.
image

godzina 12:24 – Tajowie musza miec do siebie ogromy dystans. Tak moglaby przeciez wygladac parodia azjatyckiego stylu zycia. Parodia autorstwa czlowieka zachodu rozumujacego w stereotypach. A jednak. Nie jest to dowcip.
image

godzina 11:24 W Chiang Mai, planuje porozmawiac z buddyjskim mnichem. Sam na sam. O zyciu i smierci. O reinkarnacji. O kobietach. Wydarzenie takie nazywa sie Monk Chat i nie cieszy sie zbytnia popularnoscia turystow. Prozno szukac przyczyny. Pewno lepiej isc poglaskac slonia.

godzina 10:18 – Czytanie ksiazki „Historia gowna” w tak pieknych okolicznosciach przyrody musi byc grubym nietaktem.

godzina 07:39 – Pora opuscic Bangkok. Dzis wieczorem wyruszam na polnoc. Bede teksnil.
image

DZIEN 7. wtorek. Bangkok 10.02.2015

godzina 21:41 – Khao San Road. Mekka hipisow, wloczegow i backpackersow. Alkohol, uliczne jedzenie, stragany. Wszystkie nacje swiata. Na zdjeciu Pan Zong probujacy naklonic mnie do kupna prazonego skorpiona.
image

godzina 18:53 – Kolejny drobiazg, ktorego nie doswiadczysz w swoim kraju.
image

godzina 18:02 – Dwie minuty temu przemierzalem peron metra, kiedy pedzacy tlum ludzi zamarl w bezruchu. Wszyscy dookola zamienili sie w slupy soli i zamilkli. WSZYSCY. Biznesmeni, zebracy, kasierzy, straznicy i mlodziency w mundurkach szkolnych. Z glosnikow saczyl sie podniosly hymn Tajlandii. Niecodzienne doswiadczenie. Zwlaszcza, ze speszony, zatrzymalem sie po chwili, dla zachowania pozorow. Pechowo uczynilem to na pierwszym stopniu ruchomych schodow.

godzina 17:39 – Ronald McDonald w tradycyjnym Tajskim poklonie. Okazuje sie, ze strategie marketingowe moga byc bardziej obrzydliwe od produktu.
image

godzina 17:12 – Ogrodzony skrawek chodnika, posag, kwiaty, kadzidla, Tajowie i Chinczycy. Modlitwa, spiew, muzyka na zywo i tradycyjny taniec. Wszystko to okraszone potwornym halasem zatloczonych ulic, z czterema liniami sky train wlacznie. Nad glowami gna sie hotele, banki, centra handlowe, Luis Vuitton i Burger King. Buddyjska oaza w miejskiej dzungli dystryktu Pathum Wan.
image

godzina 17:02 – Zadna, chocby najpiekniejsza, tutejsza swiatynia, zalana oceanem turystow, nie moze sie rownac z miejscem zwanym Erawan Shrine. A to dlatego, ze nie zostalo jeszcze poddane komercjalizacji i prawdopodobnie nie zostanie. Tu przychodza tylko miejscowi. I ja.
image

godzina 16:38 – Park Lumphini. Publiczna silownia na swiezym powietrzu. Mlodzi Tajowie w cieniu palm, ksztaltuja muskulature przy pomocy przedpotopowych, zardzewialych sprzetow.

godzina 16:00 – Bangkok to prawdopodobnie jedyna osmiomilionowa metropolia swiata, w ktorej na ulicy mozna spotkac slonia. Ja slonia nie widzialem, za to chodnikami przechadzaja sie karaluchy, a po scianiach jaszczurki.
image

godzina 15:37 – Uwielbiam owoce morza, ale kanapki z pasta krewetkowa to najgorsza rzecz jaka dane mi bylo sprobowac. Nieprzecietnie obrzydliy twor do trucia kotow.

godzina 15:20 – Kupilem bilet na polnoc kraju. Juz jutro czeka mnie 12 godzin w rozklekotanym, nocnym pociagu do Chiang Mai. Czteroosobowe kabiny z pryczami. Namiastka tajskiego wiezienia. Na kolkach.

godzina 14:39 – Dobre rady wujka B.
image

godzina 14:19 – Manga jest wszedzie.
image

godzina 13:55 – Pisze do Was z hostelowego tarasu nad Bangkokiem. Mysle, ze jest to wystarzajacy powod, by o tym wspomniec.

godzina 13:41 – Nie pamietasz co bylo wczoraj? Paragony Ci nie pomoga. Zagadkowa lista szlaczkow i cyferek. Zabawa dla calej rodziny, na dlugie, zimowe wieczory.
image

godzina 13:28 – Ladyboye sa tak piekni, ze mozna sie w nich zakochac bedac 100% heteroseksualnym cowboyem.

godzina 13:09 – Uprawialem wczoraj seks turystyke. Biernie. Do zmeczenia oczu. Przechadzajac sie przez Soi Cowboy, piekna Tajka przemknela obok przeciagajac smukla dlon w okolicach mojego pasa. Tzn, ja mysle, ze to byla Tajka, a nie Taj. Mozna sie pomylic.

DZIEN 6. poniedzialek. Bangkok 09.02.2015

godzina 02:35 – Sen przerywany. Makak z pierwszej nocy powrocil. Przyprowadzil kolege i razem piszcza sobie na dwa glosy. Symfonia grozy.

godzina 20:34 – Mlode Tajki na kolanach starych Amerykanow. Tradycja pielegnowana od czasow Wojny w Wietnamie.

godzina 19:47 – Soi Cowboy. Dzielnica lubieznych harcow za pieniadze. Nie ma zdjec rozneglizowanych dziewczyn! Nigdy nie widziales nagiej kobiety? Bardzo mi przykro.
image

godzina 16:23 – Hiszpanskie tapasy i tajskie garkuchnie to dwie, najpiekniejsze rzeczy, jakie w zyciu mi sie przytrafily.
image

godzina 15:11 – Picie Red Bulla w Tajlandii jest jak jedzenie Krakowskiej w Maroko. Ja pije takie cuda, choc nie mam pojecia z czego je wyczarowano. Nie napisali po polsku na etykiecie.
image

godzina14:48 – Jak juz jestesmy przy swietosciach. Taka ciekawostka. Oryginalny Red Bull w przydroznym markecie posiada papierowa akcyze na otwarciu puszki i kosztuje 60 Baht. Tajski Red Bull nie posiada akcyzy, kosztuje 10 Baht.

godzina 13:18 – Stopy Lezacego Buddy. Dotkniecie odnoza przynosic ma szczescie. Niestety. Zakaz dotykania. Prawdopodobnie grzybica.
image

godzina 12:58 – Lezacy Budda, spozierajacy zalotnie z pomiedzy filarow swiatyni Wat Pho. Skurczybyk jest tak dlugi, ze musialbym zostawic tu z 40 kwadratow, by zaprezentowac go w calosci.

image

godzina 12:21 – To wynalazek dosc malo popularny w Europie, ale tutaj kazdy ceniacy sie, azjatycki fotograf, ma na wyposazeniu metalowy drazek z imadlem do mocowania smartfona. Cudo takie nazywa sie SelfieStick, a jego zastosowanie bardzo mnie zasmuca. Ja sie pytam, gdzie sa SelfieDrony?

godzina 11:32 – Mialem zamiar odwiedzic wodny targ owocow i warzyw, 100 kilometrow od Bangkoku, ale zrezygnowalem. Ponoc jest tam wiecej wycieczkujacych turystow niz komarow w Tajlandii i Laosie razem wzietych. Niecierpie turystow. Ci w drewnianyh lodkach sa najgorsi.

godzina 11:13 – Widok z metro. Mala willa pomiedzy ogromnymi bankami. Nie wiem, kto by tak chcial mieszkac. Byc moze prezes.

image

godzina 10:16 – Porcja pozywnych robakow z rana i swiat od razu staje sie piekniejszy.
image

godzina 9:48 – Hotele to jedyne miesjce, w ktorym jestem w stanie z przyjemnoscia wlepiac slepia w gadajace glowy. Prawdopodobnie dlatego, ze nic nie rozumiem.

godzina 9:27 – Tajska telewizja sniadaniowa. Celebryci, kremy wybielajace ze slimaka, lista przebojow, kreskowki i Budda.

DZIEN 5. niedziela. Bangkok 08.02.2015

18:23 Milosc i pojednanie.
image

godzina 18:11 – Mnisi chodza boso i pala cmiki. A jak nie pala cmikow to stac ich na sandaly. Ze szczerych oczu wyziera milosc i pojednanie.
image

godzina 17:53 – Sztuka tajska na przelomie wiekow.

image

image

godzina 17:35 – Nie widzialem jeszcze ani jednego psa, a ta wieprzowina jakas podejrzana.

godzina 17:27 – Pogodne twarze mieszkancow Bangkoku nierzadko wprawiaja w zaklopotanie. Od takich tangerczykow i stambulczykow rozni ich chocby to, ze owszem, preza miesnie swoich twarzy, ale wcale nie chca bys kupil breloczek. Tajowie uśmiechaja sie ponoc nawet gdy wpadaja pod metro.

godzina 16:47 – Obiecuje, juz wiecej nie napisze o upale w Bangkoku. Ale pokaze Wam o tym zdjecie.
image

godzina 16:12 – Bardzo dziwna choinka i jeszcze dziwniejszy krasnal ogrodowy.
image

godzina 15:43 – Pieniadze pieniedzmi, a jesc trzeba. Nie boj sie ulicznych garkuchni. Te rarytasy sa warte zapalenia Twojej watroby jak nic innego. Na zdjeciu: Recznie lepione kulki ze zmielonych krabow, ryzowy makaron w sosie curry z kolendra. Kielki soji i zielona fasolka – al dente.
image

godzina 14:57 – W Tajlandii jest tanio jak barszcz. W zwiazku z czym, paradoksalnie, wydajesz szybciej i wiecej. Pieniadze gina w oczach wraz z ulicznym pylem.

godzina 14:31 – To co piekne w Tajlandii, trudno objac kadrem.
image

godzina 12:55 – Pragnienie doskwiera? Swiezo ociosany kokos! A nie jakas tam pepsikola.
image

godzina 11:49 – Tajowie sa tak niscy, ze z powodzeniem mozesz leczyc sie tu z kompleksow i podbudowac swoje smutne, europejskie ego. Moesz tez powiesic sie na lampie bez podstawiania taboretu.

godzina 11:25 – Ulice Bangkoku sa przeludnione. Godziny szczytu trwaja bodajze pol doby. Korki, klaksony, rozgrzany asfalt. Smrod kanalizacji, owocow morza i smieci. Schodzisz do metra, a tam inny swiat. Chlodno, cisza, spokoj, pustki, czysto i pachnie.
image

godzina 9:20 – Suchy prowiant o poranku. Prasowane wodorosty o smaku powietrza.
image

DZIEN 4. sobota. Bangkok 07.02.2015

02:55 – Krol i Krolowa Tajlandii, zycza spokojnej nocy. Dobranoc.
image

godzina 22:40 – Wedlug meteorologow, Bangkok jest najgoretszym miastem swiata. Bog moze i jest wszechmogacy, ale to Wiatrak jest miloscia.
image

godzina 22:22 – Banany jak banany, ale jesli mowa o tutejszych pomaranczach… te europejskie tylko udaja smaczne. Klamliwe cytrusy!
image

godzina 22:01 – Fakty sa takie. W Bangkoku slonce jest czerwone. Ludzie chodza w maskach chirugicznych i jedza tofu z grilla.

godzina 21:41 – Wlasnie zobaczylem buddyjskiego mnicha. Moge umierac.

godzina 21:38 – Ej. Ladnie tu.
image

godzina 21:07 – Myslisz sobie, ze moze jestes wyjatkowy. Lecisz 10 tysiecy kilometrow, przez pol swiata do Bangkoku. A tu 9 milionow ludzi prawdopodobnie ma te same urojenia. Czyli jednak. Robaczki z nas ledwie. Na malej, uturlanej kulce.

godzina 20:42 – Nazywajac rzeczy po imieniu, bez poetyckich farmazonow. Bangkok to miasto spalin, brudu i straganiarzy.
image

godzina 20:18 – Miejska taksowka bedaca motorowerowa riksza. W skrocie tuk tuk. Ruch lewostronny. Zero zakazow. Gaz do dechy. 5 zlotych. Szalenstwo.
image

godzina 19:21 – Holenderskie i polskie banki wziely mnie za tajskiego zlodzieja i postanowily zablokowac wszystkie karty płatnicze jakie posiadam. Wizja trzech tygodni umartwiania sie bez grosza przy duszy, co najmniej niepokojaca. Swiety Franciszek z Bangkoku wykonal jednak jeden telefon i juz cieszyc sie moze odplatnymi dobrodziejstwami Tajlandii. W tej chwili je krewetki z kolendra i słodka wieprzowine na patyku.

godzina 14:34 – Po 12 godzinach snu, pora wyruszyc w plener. Powietrze nie istnieje. 32 stopnie. Luty.

godzina 12:21 – Przysmaki z pobliskiego supermarketu. Wafle, suchary, oplatek. A moze andruty. Smak? Osmiornica w cukrze i czerwonej papryce. Obrzydliwosc do potegi. Darowaliby jej zycie.
image

DZIEN 3. piatek. Dubaj/Bangkok 06.02.2015

godzina 2:49 – Dla takich chwil sie zyje. Za oknem wkurwiony makak wrzeszczy w nieboglosy, walac kamieniami w blaszana wiate. Jestem zachwycony. Naprawde!

godzina 1:33 – Owo cudo umieszczono nad twardym jak skala hostelowym lozem. Trafia w sedno. To bedzie przygoda.
image

godzina 00:32 Jest noc. Wykonczony podniebnymi wojazami, szukam legowiska, gotowego przyjac z nalezyta czuloscia me zmeczone cialo. Szybkie zmiany stref czasowych to nic innego jak podroz w czasie. W tej chwili wyprzedzam Was o 6 godzin.

godzina 23:55 Nie ma takiego miasta na tym swiecie, w ktorym taksowkarz nie probowalbym cie sprytnie ocyganic. Z calym szacunkiem dla cyganow. W Bangkoku nawet sie z tym nie kryja. Szczerosc jest w cenie.

godzina 23:11 – Po kazdym locie nie zakonczonym katastrofa, doceniam akt istnienia. Tym razem obylo sie nawet bez wodki.
image

godzina 15:31 – A wiec to prawda! W Dubaju maja klimatyzowane przystanki autobusowe.

godzina 15:06 – Jeszcze jedna wieza przed odlotem. Najwyzszy budynek tego marnego swiata, ponoc ma tak szybkie windy, ze z gory mozna samego siebie opluc na dole.
image

godzina 12:49 – Pora wracac na lotnisko. Jutro Bangkok.

godzina 12:12 Dubaj. Siedmiogodzinna przesiadka do Bangkoku. Spalem godzine, budzony przez rozwydrzonych potomkow Alibaby i turbulencje. Spaceruje. Pije sok z mango i podziwiam lypiacego z gory molocha. Bujr Khalifa. Wspolczesna piramida. Wieza babel. Zloty cielec. Moloch. Moloch!

image

godzina 10:37 – Polak w samolocie. Co jak co, ale wodka z sokiem na wysokosci 10km powyzej poziomu morza koi skolatane nerwy wysmienicie.

image

godzina 10:29 – Konsole wbudowane w zaglowki szybko ulegly awarii. Mam ogromna nadzieje, ze komputery pokladowe maja sie lepiej.

godzina 10:22 – Takie latanie to ja rozumiem!

image

godzina 9:51 – Jak spac, kiedy za oknem niecodzienne widoki? Blogosc i przerazenie zarazem ogarnia malego czlowieczka w blaszanej puszcze ze skrzydelkami.

image

DZIEN 2. czwartek. Amsterdam 05.02.2015

godzina 20:24 – Czy wielcy ekonomisci tego swiata lataja klasa ekonomiczna?

godzina 20:01 – W zagranicznych, lotniskowych starbucksach na imie mi Tom. A Tobie?

godzina 17:12 – Jak sobie pomysle, ze w ciągu najblizszych 24 godzin bede w Amsterdamie, Dubaju i Bangkoku, z czego 13 godzin spedze w powietrzu, to troche mnie skreca. Z natury jestem raczej ssakiem ladowym.

godzina 13:19 – Jestem gotowy. Siedze. Czekam.

image

godzina 9:55 – W Amsterdamie wlasnie spadl snieg. W Tajlandii snieg widziano ostatnio w roku 1955.

godzina 9:34 – Nie przywyklem wstawac tak wczesnie w dni wolne od pracy. Zaczynam przedwyjazdowe szalenstwo i wyscig z czasem. Wylot przed polnoca.

DZIEN 1. sroda. Amsterdam 04.02.2015

godzina 22:45 – Odkorkowuje ostatnia butelke europejskiego wina, na dzien przed wylotem. Jutro dzien zalatwiania spraw na ostatnia chwile. Dzis rutynowa alkoholizacja, buklaczek i papierosy.

godzina 20:21 – Czytalem gdzies, bedac mlodym chlopakiem, ze w Tajlandii, na granicy z Laosem ludzie maja najdluzsze cienie. To oczywiscie moze byc wytwor mojej wyobrazni, posylanej tam gdzie pamiec nie domaga. Zwlaszcza, ze w Amsterdamie cienie mamy niczego sobie.
image

godzina 19:36 – Czeka mnie podroz samolotem linii Fly Emirates. Drinki, koks i ekrany w zaglowkach foteli. Jestem ciekaw jakie filmy oferuja. Z doswiadczenia wiem, ze w autokarze do Polski to tylko Robin Hood i zenujace komedie z Sandlerem.

godzina 17:28 – Przedemna trzy tygodnie w Tajlandii, a juz zaluje, ze nie starczy mi czasu na Wietnam, Kambodze i Laos.

godzina 14:57 – 1,2,3. Proba klawiatury.


Pamiętaj! Najświeższe wpisy są na górze!


TU – Fotorelacja z Tangeru.
TU – Fotorelacja z Texel.