Dwa lata z Obarskim w sieci. Moje uszanowanie.

birdhead ernst1W związku z tym, że w roku 2014 moje życie przybrało postać pralki na wysokich obrotach spraw, najzwyczajniej w świecie nie mam chwili drobnej o tych i owych obrotach słowa z siebie wydusić. Bywa, że i możliwości. Warunków. Mało kto wie, pisanie tegoż bloga stało się dla mnie swoistą terapią, a w głębi duszy mej niespokojnej czuję, że oto zbliża się pora kolejnej sesji. Tak by nie dać się zwariować. Nie czynić zła. Zapomnieć o ludobójstwie. W wirze spraw nikogo z Was nieobchodzących. Tu na obczyźnie. Podczas kładzenia torów pod swoją własną, rozpędzoną kolej. I tak sobie myślę, jeśli rzeczywiście Ktoś życia scenariusze nam pisze, to gryzmoli wstrętnie lub puszcza sążniste kleksy na arkusze i rozciera rękawem.

Nadarza się okazja, by powstał miniaturowy wpis okolicznościowy. Bezładny wprawdzie, pozbawiony fajerwerków, blady, lecz jakże ważny. Bo oto Obszary obchodzą drugie urodziny i w związku z powyższym chciałbym im pogratulować istnienia. Nieprzerwanego. I sobie, cierpliwości. I Wam podziękować wypada. Dziękuję więc. Za jako taki odzew. Za efemeryczny, socialmediowy aplauz i wszystkie kciuki w górze. Urodziny świętowałem w trakcie koncertu Johna Scofielda. Nie napisałem słowa, bo jeśli chodzi o czas wolny, miałem do wyboru uczestnictwo bez relacji lub relację bez uczestnictwa. I choć to może wydawać się mniej intrygującym rozwiązaniem, postanowiłem odłożyć pióro, by zasiąść wygodnie w fotelu amsterdamskiego Bimhuis i odłączyć się od rzeczywistości na bite dwie godziny.

Co ważne, rozmyślałem także o przyszłości i formie swojego blogowania, czego nakreślić nie omieszkam przy okazji najbliższego wpisu, lub może wpisu bliskiego temuż najbliższemu. Sprawa tyczy się przestrzeni, a raczej mnogości przestrzeni równoległych, w którym owo blogowanie ma zwyczaj się odbywać. Powątpiewam w sens ich istnienia, ubolewam nad marnością. Jednakże, nie wypada mi kwękać w (drugą) rocznicę otwarcia. Raduj się Panie Obarski! By tej radości iskierkę utrzymać chwil kilka, obracam klepsydrę, chwytam kozik i lecę (wet za wet) kąsać życie w brudne stopy. Wrócę niebawem. Bez odbioru.

birdhead ernst2

P.S.: Przepiękną ilustrację, tu w okolicach zadka przepołowioną, wykonał niegdyś Max Ernst.


TU – 5 powodów, dla których przestałem pisać bloga.
TU – facebook. Zapraszam – mimo iż nie cierpię.