5 powodów, dla których przestałem pisać bloga

Cóż za chwytliwy tytuł – pomyślałem i zacząłem łączyć znaki w słowa. Uwaga. Tekst ten zawiera pokłady obrzydliwej prywaty, ale wyjątkowo nie zamierzam się tym przejmować. Nastała bowiem wiekopomna chwila i oto wracam na Obszarowe włości  w pełnym rynsztunku, raz pierwszy od trzech miesięcy. Dlaczego więc nie zacząć od odrobiny żalu? Dlaczego nie wylać całej tej palącej goryczy? Dlaczego by nie wyznać grzechów i nie wyspowiadać się przed samym sobą, na Waszych, tak bardzo obcych oczach?

Czy zrezygnowałem z pisania? A skąd. Czy tęskniłem? A jakże.

kawa z gipsem

Bo wiecie. Czasem w życiu dokonuje się wyśmienitych wyborów, tylko po to, by za chwilę dokonać wyborów kulawych. W maju zamieniłem mały holenderski domek na małe holenderskie mieszkanko. Tym razem już własne. Dostałem nawet butelkę szampana od agenta w ramach gratulacji, bym mógł rozbić ją o burtę swego nowego okrętu i nadać mu imię. I mimo, że „Wszystko jest zapisane w górze” – jak rzecze (wciąż niedokończony) Kubuś Fatalista, to najlepiej użyć własnej głowy, uważnie patrzeć pod nogi i nie przestawiać kroków w tańcu, by zapobiec katastrofie. A ja przestawiłem i to był błąd. Doprawdy, wielki błąd. Bo zamiast wyremontować mieszkanie i się doń wprowadzić, zrobiłem coś zupełnie odwrotnego.  A więc to to. REMONT. Słowo, którego nie mogłem napisać od blisko 90 dni z powodu roztrzaskanego klawisza z literą „t” po bliskim spotkaniu ze spadającym z drabiny, pięciokilogramowym młotkiem. Dziś z nieznanych mi powodów klawisz zmartwychwstał i przywrócił mi nadzieję na lepsze jutro.

Tttttttttttt ttttttttttttttttttttttt ttttttttttttttttttttttt !!!

dużo i tłusto

5 powodów, dla których przestałem pisać?

W zasadzie wszystkie je streścić można w jednym ledwie zdaniu. Z radosnego miłośnika kultur i sztuk wszelakich zmieniłem się w ponurego niewolnika własnej, remontowej utopii.

1. Na stercie gruzu nawet Salomon laptopa nie postawi.

2. Victorem Erice gładzi na ścianę nie zarzucisz.

3. Marina Abramović nie wie co to instalacja hydrauliczna.

4. Pollock słabo maluje.

5. Co mi po Senece, kiedy przyjdzie kłaść panele?

Mamy wrzesień, a ja po 3 miesiącach zmagań z remontem prawie kapitalnym wracam do jako takiego życia. Nie mówiąc już o życiu kulturalnym, o którego istnieniu zmuszony byłem zapomnieć. Książki zamieniłem na instrukcje montażu, hiszpańską gitarę na klucz francuski, saksofon na rurę od odkurzacza i wyrzynarkę. Kino, koncerty? Brak czasu i ubioru, który nie posiadałyby znamion uczestnictwa w czymś wielkim i bardzo brudnym. A jeśli chodzi o pisanie, to owszem, tworzyłem piękne listy zakupów budowlanych.

piękno świata

Przez kwartał, otwierając wrota swojego domostwa, czułem się jak mały hobbit przemierzający Mordor. Władca pierścieni, hydraulicznych. Kurz, piasek, opiłki i wióry drapały mnie w gardło, atakowały moją skórę, oczy, nozdrza. Czy tego chciałem czy nie, jadłem tynk ze ścian. Zęby myłem pastą akrylową. Brodziłem po kostki w cemencie. Zapomniałem co to lodówka, kuchenka, piekarnik i ogrzewanie. W nocy przykrywałem się zdartą ze ściany tapetą. W dzień siadywałem na kupce gruzu, zgarbiony jak złowrogi czort z Nocnej Mary Füssliego, powtarzając za Hamletem „Gips albo nie gips…”. Mój schorowany laptop umierał z braku tlenu, grzał się niemiłosiernie i gasł nagle po kilku minutach zadyszki. Do tego cała ta historia doprowadziła mnie do utraty zdrowia. Fizycznego i psychicznego. Dziś już wiem, że aby dotrzeć do upragnionego zamku, należy przebrnąć przez fosę pełną szlamu.

kafkaI jam tę fosę przepłynął, a radość moja tak wielka, że równie dobrze mógłbym dopłynąć na ten sam brzeg, z którego wyruszyłem. Ważne, że szlam pozostawiłem w tyle. A więc wracam do normalności i niech owa krótka prywata będzie tego dowodem. Aby na nowo zaprzyjaźnić się z kulturą, zakupiłem już bilet do Turcji oraz kilka wejściówek na amsterdamskie koncerty (Get the Blessing, John Scofield, Charles Bradley, Bahamas). Do boju!

Tekst ten dedykuję wszystkim amatorom remontów. Nie dajcie się!

P.S.: Szczególne podziękowania ślę Panu J, który popychał sprawy we właściwym kierunku. Gdyby nie on, prawdopodobnie nigdy nie dowiedziałbym się czym jest pazdur.


TUTysiąc powodów, dla których uciekłem z  facebooka.
TUFacebook, zapraszam. A jednak.