Gibraltar okiem outsidera. (mini fotorelacja)

Wróciłem. W ostatecznym rozrachunku, wakacje zawsze doprowadzają mnie do depresji, lecz tym razem obyło się bez większych komplikacji i psychotropów. Szybko wracam także do pełni sił umysłowych. Piszę ten post, by dać tego świadectwo. Zanim zaszczycę świat obfitą fotorelacją z mojej podróży po Andaluzji i Tangerze, pragnę pozostawić po sobie drobny ślad w postaci kilku nędznych, pozbawionych treści fotografii, które w żaden sposób nie relacjonują pobytu na obu brzegach Cieśniny Gibraltarskiej, choć tam właśnie zostały wykonane. Ja jestem fotograficznym kloszardem, a to są moje śmieci. Hopla.

82

78

 

Podróże kształcą. Odrabiając ostatnią lekcję, nauczyłem się, że Hiszpania to nie jest kraj dla mizantropów, ludzie są głośni i bardzo przyjaźnie nastawieni. To doprawdy uciążliwe, w szczególności dla mizantropa urodzonego w Polsce. Maroko również nie nadaje się na stały pobyt. Marokańczycy są głośni, bardzo przyjaźnie nastawieni i każdy pragnie sprzedać Ci fez, orzeszki oraz haszysz. To jest jeszcze bardziej uciążliwe, nawet jeśli lubisz orzeszki. Ostatecznie, na fez dałem się namówić, orzeszki także niczego sobie. O używkach nie będziemy rozmawiać, ale nie od dziś wiadomo, że narkotyki są dla ludzi.

W cieniu andaluzyjskich drzew leżą pomarańcze. W cieniu drzew tangerskich – straganiarze i pięcioletnie młokosy, przyszłość marokańskiego narodu wyszeptująca magiczne zaklęcia. „Psssyt, psssyt. Kokaina. Marihuana. Haszysz?”. I jak tu odmówić, kiedy oczy takie piękne, a łkanie w głosie chwyta za serce?

 

79

81

 

Okolice Cieśniny Gibraltarskiej to przedziwna kraina. Wybrzeże europejskie obsypane półnagimi surferami raczącymi się alkoholowymi trunkami. Wybrzeże afrykańskie obsypane młodymi, islamskimi parami, wyznającymi sobie ukradkiem uczucia, pod obserwacją czujnych funkcjonariuszy policji obyczajowej.

Znaczące różnice dostrzec można również w trendach i modnych w okresie letnim nakryciach głowy (co doskonale obrazują dwie najbardziej kolorowe fotografie w tym zestawieniu). W Hiszpanii, krowy zabija się dla mięsa, a byki dla chwały i oklasków. W Tangerze nie ma byków, byki sprzedano turystom.

 

80

77

 

Jedno tylko nie różni się niczym. Kolor Morza Śródziemnego. Po obydwu stronach cieśniny jest tak samo niesamowicie niebieskie, a wąska plama czystej barwy dzieli dwa całkowicie odrębne światy. Tyle na tę chwilę. Znikam. Wrócę, gdy tylko uporam się z wywołaniem dwóch tysięcy pozostałych zdjęć. Bez odbioru.

kreskaTU  – Amsterdam okiem outsidera.
TU – Wrocław okiem outsidera.
TU – facebook.