Sztuka, kant, prowokacja. | Gdzie kończy się sztuka?

sztuka-krzaki

Bywają dzieła proste jak budowa cepa. Bywają takie, co w odbiorze trudne, konstruowane nienormatywnie. Jest sztuka pozostawiająca sporo przestrzeni wszelkim interpretacjom, jest sztuka, której artyzm zawiera się w samym swoim bycie. Istnieją dzieła niezrozumiałe i takie, do których odczytu należy posłużyć się fantazją nie mniejszą od fantazji samego twórcy. Są dzieła o głębokim przesłaniu i formie równie wyrazistej co skandalizującej – jak choćby utrzymujące się gdzieś w naszej świadomości, słynne genitalia umocowane na drewnianym krzyżu. I mimo swojej skłonności do popadania w wątpliwość (skądinąd słusznej, jak mawiają) trudno mi się nie zgodzić ze słowami mego przyjaciela, który od lat już, w zwięzły i trafny sposób ocenia otaczającą go rzeczywistość.

„Jakiejkolwiek ideologi by do tego nie przypisać, jakichkolwiek znaczeń, manifestów, to zawsze będzie prącie na krzyżu”

Z tą drobną różnicą, że przy całej swej gracji i ogładzie nie użył słowa „prącie”.

Ale ja nie o tym.

Nowy Teatr, Warszawa. Wystawa „Zdjęcie miasta. Fotografia warszawska i praktyki pokrewne”. Zasmucę Was. Skandalu brak. Masa interesujących fotografii przedstawiających zróżnicowane spojrzenie na naszą stolicę. Dziś i dawniej. Moją uwagę przykuły jednak wideo-instalacje, w szczególności jedna z nich. Wyrazistość i oryginalna forma nie pozwoliły mi przejść obojętnie obok niecodziennego, artystycznego tworu. Ogarnęło mnie uczucie obezwładniającej beznadziei i szukałem odpowiedzi na pytania istotne, które pojawiły się już niegdyś na łamach tego bloga. Bezczelnie skopiowane, wklejam poniżej.

  • Gdzie jest granica pomiędzy sztuką, a artystycznym kantem?
  • Kiedy sztuka przestaje nią być?
  • Kiedy mogę czuć się oszukany?
  • Czy istotą sztuki, a przynajmniej ważnym jej elementem jest brak ograniczeń?
  • Przy założeniu, że odpowiedź na powyższe pytanie jest twierdząca, pojawia się kolejne. Czy w takim razie sztuka może być wszystkim i wszystko może być sztuką?
  • Jeśli sztuka nie ma granic, to czy możemy dzielić ją na dobrą i marną?

O czym mowa? Proszę bardzo. Oto dzieło przeze mnie obmawiane.

Nowy Teatr. Warszawa. Wystawa „Zdjęcie miasta”. Artysta.

Czy to jest sztuka? Kant? Prowokacja? Żart?

Czymkolwiek jest, skrywa w sobie nieopisaną moc.

Moc, która inspiruje odbiorców do działań twórczych.

I ja już działam.

Stara kamienica. Wrocław. Wystawy brak. Przypadkowy miłośnik przetworów mięsnych.

P.S. 1: W awangardowej kompozycji wykorzystanej w multimedialnej instalacji „MIELONKA”, głosu użyczył Michał Bajor polskiej blogosfery – Igor od Morświna.

P.S. 2: „(…) Warszawa stała się jedyną metropolią z prawdziwego zdarzenia. Wystawa prezentuje istotne dla zrozumienia dynamiki tworzenia tej nowej definicji miasta obrazy-ikony począwszy od obrazów ruin i zgliszcz, przez odradzające się życie i odbudowę, aż po tworzenie socrealistycznych i socmodernistycznych założeń urbanistycznych. (…)” (oraz krzaków)


TU – opowiem Ci o nowym trendzie w sztuce współczesnej.