Prawdziwy fotograf sypia z aparatem | Lee Friedlander – America by Car

abclf

„Prawdziwy fotograf sypia z aparatem” – oznajmił niegdyś mój wykładowca, choć zapewne nie należy to do najwygodniejszych rozwiązań. Ci najwięksi prawdopodobnie nigdy nie udają się w objęcia Morfeusza. Czuwają. Bo jak poucza klasyk „najlepsze zdjęcia to te, których nigdy nie zrobiliśmy”. Doskonale znający owe prawdy Lee Friedlander nie tylko z aparatem śpi, konsumuje posiłki, odbywa kąpiele, ale i zabiera go na przejażdżki. I tak sobie jeździł Lee Freelander po Ameryce przez całą ubiegłą dekadę. A to do warsztatu samochodowego na drobne naprawy, a to do Kmartu po zapas landrynek. Odwiedził rodzinę w Wisconsin i ospałe jałówki drepczące leniwie wśród teksańskich pól. I tak sobie jeździł i jeździł, fotografując wszystko wokół. Starannie dobierał kadry, by po dziesięciu latach codziennych wojaży zaprezentować nam Amerykę z wnętrza swojego samochodu.

I oto ona. W całej swej okazałości.

I bez koloru, bo tu nie on jest ważnym elementem, lecz same kompozycje zgrabnie zamknięte w samochodowej ramie. I w ciągłym ruchu i w drodze, jak młodzi poeci beat generation, jak żądni przygody autostopowicze, albo po prostu jak Lee Friedlander jadący na zakupy. Wszystko jedno. Doprawdy. Masa unikatowych obrazków stanowi zawartość książki fotograficznej pod tytułem „America by Car”, wydanej w roku 2010. Miałem przyjemność pochłonąć jej zawartość w całości i bez popijania w trakcie wystawy (pod tym samym szyldem) odbywającej się w amsterdamskiej galerii Foam. W związku z tym jej nie kupię, ale światu polecam. Zdjęcia te ogląda się oczami, po prostu. Choć przy spotkaniach z dość abstrakcyjnym językiem wizualnym, będącym poniekąd znakiem rozpoznawczym Friedlandera, zalecam także radykalną odmianę percepcji jego sztuki. Sam, ów proces nazywam przekładem malarskim i jego mechanizm jest zupełnie nieskomplikowany. Otóż, kierując wzrok w głębię dzieła będącego fotografią z krwi i kości udaję, że nią nie jest. Bo w gruncie rzeczy, zamieszczone poniżej zdjęcia są intrygującymi obrazami o wyrazistych kształtach i abstrakcyjnej formie pisanej światłem. No i powiedzmy sobie szczerze, czyż nie piękne malowidła?

1 lee friedlander

America by Car © Lee Friedlander

2 lee friedlander

America by Car © Lee Friedlander

3 leefriedlander

America by Car © Lee Friedlander

4 leefriedlander

America by Car © Lee Friedlander

 

P.S. Niestety, nie odnalazłem strony domowej Lee Friedlandera. Prawdopodobnie, takowa nie istnieje. Jego prace można odnaleźć bez większych problemów w sieci. Ułatwię Wam to. Są TUTAJ.


TU – facebook.