The Umbilical Vein | seksualizacja dzieci w obrazkach

tuv

Gdyby wystawa The Umbilical Vein autorstwa belgijskiego duetu Memymom została zaprezentowana w Polsce, prawdopodobnie wzbudzałaby nie mniejsze kontrowersje od nagiego mężczyzny obściskującego się z drewnianym Jezusem Chrystusem.  Dla świętego spokoju umiejscowiono ją w amsterdamskim De Brakke Grond.

Dziecięca niewinność jest równie święta co kulturowe i religijne symbole, w związku z czym, prace Marilène Coolens i jej córki Lisy De Boeck wydają się być dość obrazoburcze. I bardzo dobrze. Niech się toczy piana z ust. Niech prowokują. Nie do protestów i formułowania nietrafionych oskarżeń, lecz do myślenia. Do ludzkiej, odrętwiałej świadomości trafia się za pomocą wyrazistych środków. I nawet jeśli czasem sztuka nas zaskakuje, to prawdopodobnie, dlatego że jej autorzy pragną nakłonić odbiorcę do refleksji.

Czy tak jest w tym przypadku? 

Tego nie wiemy. Być może The Umbilical Vein jest jedynie niewinnym zapisem relacji kochającej matki ze swoją dorastającą córką. Pieczołowicie upamiętnianą na fotografiach przez blisko 13 lat. W oburzenie wprowadzały już niegdyś prace Sally Mann, która borykała się z absurdalnymi oskarżeniami o przemycanie dziecięcej pornografii w swoich artystycznych fotografiach rodzinnych. Francuski Vouge prezentował zaś sześcioletnie modelki w pełnym makijażu i prowokujących pozach. W jakim celu? Głównie dla rozgłosu, ale obrazy takie jak TEN, nie pozostawiają wątpliwości, że na świecie zachodzą daleko idące zmiany. The Umbilical Vein nie flirtuje z liryczną estetyką, nie sili się także na nadmierną, studyjną perfekcję wykonawczą. Moc fotografii Marilène Coolens polega na ich naturalności pozbawionej sztucznie kreowanego przekazu.

Zdjęcia te powstawały głównie pod koniec poprzedniego stulecia i prawdopodobnie nie miały nigdy ujrzeć światła dziennego. Ale ujrzały i w dobie globalnej seksualizacji społecznej wydają się, że jeszcze nigdy nie były tak aktualne. Bo oto żyjemy w czasach kiedy seksapilem obdarowuje się nawet bezpłciową parówkę, reklamowaną w przerwie między półnagimi gwiazdkami nakłaniającymi w swych pieśniach do pójścia na całość w sobotnią noc a relacją z konkursu miss przedszkola. Szminka dla mamy, słodki błyszczyk dla córki. Seksualne podteksty, niesmaczne żarciki. Erotyzm unosi się w powietrzu. I jestem pewien, że ta bomba kiedyś wybuchnie, a jeśli nie, w przyszłości będziemy zakładać rodziny w wieku siedmiu lat, a seksuolodzy dziecięcy będą mieli ręce pełne roboty starając się uprzątnąć degrengoladę w umysłach najmłodszych pokoleń. Zdaję sobie sprawę, że w tej kwestii alarmują i biją w tarabany przede wszystkim środowiska wynoszące na piedestał wartości chrześcijańskie. Mimo swojego niekrytego ultra ateizmu, pragnę przybić z nimi piąteczkę, bo jest sprawą bezsprzeczną, iż jak śpiewał niejaki Bob Dylan, a przedtem i Mississippi Sheiks…

„World gone wrong”

Dreaming of a Cleavage © memymom 1994

Dreaming of a Cleavage © memymom 1994

Catwoman Uncensored © memymom 1994

Catwoman Uncensored © memymom 1994

The Misfit © memymom 1996

The Misfit © memymom 1996

Real Wild Child © memymom 1994

Real Wild Child © memymom 1994

Zdjęcie z nagłówka oraz ikony wpisu (główna strona): I’m an old woman now © memymom 1996

Strona domowa duetu Memymom: www.memymom.com


TU – facebook.