American Film Festival 2013 | Wampiry i samotni żeglarze

american ff

Wykorzystując okazję i wzbogacając swoją wizytę w stolicy Dolnego Śląska, wybrałem się do Kina Nowe Horyzonty. Osiem razy. Na tydzień przed uroczystym otwarciem, skrupulatnie przeanalizowałem program tegorocznego festiwalu. Wybór seansów był uzależniony od terminów projekcji oraz czasu jakim dysponowałem pomiędzy nicnierobieniem a nicnierobieniem (w  końcu wciąż mam wakacje). Niemniej jednak, trafiłem co najmniej osiem razy, a co najmniej pięć razy wychodziłem z sali kinowej w aurze absolutnego zadowolenia. Oto co udało mi się ustrzelić.

jarmusch „Only Lovers Left Alive”

„Nowy Jarmusch” rozpoczynał tegoroczny American Film Festival i jak na seans otwarcia przystało, poprzedzono go niemal godzinnym wprowadzeniem, prezentacją sponsorów AFF oraz ogólnym uprzejmościom. Preludium mogło znużyć najbardziej wytrwałych, ale ostatecznie warto było wyczekiwać na gwóźdź programu. Jim Jarmusch zaskakuje, Jim Jarmusch zachwyca, Jim Jarmusch powraca w znakomitym stylu. Polską premierę zapowiedziano na 14 lutego roku 2014. Należy uzbroić się w cierpliwość. Sprawdźcie co was czeka. TUTAJ

 

behind jj„Behind Jim Jarmusch”

Wyborne uzupełnienie przedpremierowego seansu „Only Lovers Left Alive”. Dokument nie przedstawia wprawdzie pracy reżysera podczas procesu tworzenia „Kochanków”, lecz poprzedzający ich „The Limits of Control”. Nic to. Mamy okazję przyjrzeć się kolejnym etapom powstawania filmu Jarmuscha zza jego pleców i przenieść się na plan w intrygujących dzielnicach Sewilli. Za „Behind Jim Jarmusch” odpowiedzialna jest Léa Rinaldi. Dokument można znaleźć w całości na YouTube, ale gdyby ktoś pytał, to nie ja Wam powiedziałem.

 

fall and winter„Fall and Winter”

Nazwiecie ten film propagandowym lub przyklaśniecie z zachwytu. „Fall and Winter” przekonuje do radykalnej zmiany świadomości. Przedstawia skutki odwiecznych, cywilizacyjnych działań, prowadzących do wyniszczenia naszej planety. Brzmi mało seksownie, prawda? Należy pamiętać, że człowiek jest częścią natury i powinien żyć z nią w harmonii. Tymczasem ten, próbuje ujarzmić jej siły i czerpać z nich zyski. Oglądając film Matta Andersona, posiądziecie wiedzę oczywistą, z jakichś powodów nieudolnie i niechętnie prezentowaną w światowych mediach. Trailer? TUTAJ

 

all is loist„All Is Lost”

Teatr jednego aktora. Mimo iż, przez godzinę i czterdzieści minut przyglądamy się losom bezimiennego bohatera przemierzającego łodzią Ocean Indyjski, to zdecydowanie mamy do czynienia z kinem akcji. Takiej życiowej, metaforycznej, pełnej zaskakujących zwrotów. Oprócz krótkiego, werbalnego wstępu, Robert Redford wypowiada zaledwie kilka słów. Więcej nie trzeba. Wszystko co zobaczymy jest wystarczająco wymowne. Odpuśćcie sobie trailer, wydaje się być ukierunkowany na niewybrednego odbiorcę. Nie wspominając już o alternatywnym plakacie.

 

the-jazz-singer„The Jazz Singer”

Film niemy z roku 1927. Opowieść o konflikcie pokoleń, historia znana i lubiana. Rozczarowania, ucieczka z domu i trudne powroty. Wszystko to przedstawione w sposób sztampowy i przerysowany, jak wiele uwiecznionej na celuloidzie, kinowej pantomimy. Wtem, zamiast zwyczajowego zaciemnienia ekranu z zapisem rozmowy, słyszymy udźwiękowiony dialog aktorów. „The Jazz Singer” jako jeden z pierwszych obrazów zapowiadał nową erę kina, a co za tym idzie, nieuniknioną śmierć filmu niemego. I chociażby z tego powodu, warto się z nim zaznajomić.

 

i used to be darker„I Used to Be Darker”

Opowieść o życiowo zagubionej nastolatce, która rozczarowana rzeczywistością postanawia od niej uciec i ląduje w USA w poszukiwaniu… No właśnie nie wiadomo czego. Jeśli miało być to szczęście, okazuje się, że w Ameryce jest go tyle samo co w Europie. Jeśli chodziło o święty spokój, to niejaka Taryn trafiła najgorzej jak mogła, do przechodzącej rozłam rodziny swojej matki. Jest to film słaby. Postacie irytują, a sama nieskomplikowana historia została okaleczona manierą rozwlekłej gawędy. A przecież bywają i majstersztyki utrzymane w podobnej stylistyce. Nie tym razem.

 

lenny„Lenny Cooke”

Przygnębiająca dokumentacja przebiegu amerykańskiego snu, który staje się przewlekłą śpiączką. I nagle przychodzi przebudzenie. Lenny Cooke był jednym z młodzieńców, którym wróżono brylantową karierę na parkietach amerykańskiej ligi koszykówki NBA, bogactwo i sławę. Zanim posiadł życiową dojrzałość i świadomość konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji, sen prysł. Sportowe obuwie zawisło na kołku wraz z obiecanym triumfem i niezrealizowanymi marzeniami. Smutna nauka nie tylko dla wielbicieli sportów. Trailer? TUTAJ

 

big-easy-express„Big Easy Express” 

Obejrzałem ten film powtórnie, miałem już okazję raczyć się nim z ekranów amsterdamskiego festiwalu IDFA 2012. Jest to zapis nietypowej trasy koncertowej trzech amerykańskich i brytyjskich zespołów nowej sceny folkowej i americana. Mumford & Sons, Old Crow Medicine Show oraz Edward Sharp & the Magnetic Zeros. Muzycznie interesujący, filmowo zgrabny. Być może nie zachwycający, ale na pewno niezgorszy. Dla jednej, niezmiernie ekspresyjnej sceny warto było zobaczyć ten film raz kolejny. To jest prawdziwa moc muzyki.


TU – facebook, zapraszam. Mimo iż nie cierpię.