Kierunek Wrocław, tu jestem.

Untitled

Minęło już 15 dni od mojego ostatniego wpisu. Powodem mej absencji jest pięciodniowy pobyt na słonecznym, południowym wybrzeżu Francji, pięciodniowa, powakacyjna depresja w strugach holenderskiego deszczu oraz pięciodniowe, intensywne witanie mojego rodzinnego Wrocławia. Jeszcze naście lat temu nie pomyślałbym nawet, że nadejdzie czas, gdy na urlop jeździć będę do Polski. Ale czego spodziewać się po hultaju spod trzepaka co to marzy o karierze strażaka? Życie uczy życia i tak oto jestem. Wakacje, Polska.

Ponieważ miewam skłonności masochistyczne, jako środek transportu z Amsterdamu do Wrocławia wybrałem potwornie rozklekotany autokar. Oczywiście, mogłem lecieć, jednak zdecydowanie, bardziej komfortowo czuję się bliżej powierzchni Ziemi. Podróż była długa i męcząca, ale jakże radosna to chwila, gdy po niezliczonej ilości dni, tygodni i miesięcy przekraczasz granicę, a oczom twym ukazują się polskie znaki drogowe, bilbordy i neony.

Paś owieczki swoje – głosił pierwszy ujrzany przeze mnie napis w ojczystym języku, tuż obok małego kościółka przy pomarszczonej drodze.

Sklep- warzywa, owoce, alkohol – informował szyld nad obrośniętą bluszczem przyczepą campingową.

Brudas – trąbił precyzyjnie wymalowany palcem napis na tylnej szybie auta straży granicznej.

Więc oto jestem mój kraju. Oto jestem Wrocławiu. To tu napełniałem piaskiem worki przy brzegu parszywej Odry. To tu potykałem się o krzywy krawężnik pod swoim domem. To tu jadłem pierwszy kebab i tu uciekałem rozjuszonym kontrolerom biletów. Tu chodziłem na wagary i upijałem się tanim jak barszcz winem owocowym, gorsząc matki, strasząc brzdące na osiedlowych placach zabaw. To tu zarobiłem pierwsze pieniądze i w zęby. Pierwsze miłości, papierosy, seks, przyjaźnie i mirabelki z działkowych drzew. Tu gitary, bębny i ogniska skryte w brzozowych laskach. Tu sukcesy i porażki, murki, górki i parkowe ławki.

Sentymentalny ze mnie chłopak. Na pamiątkę, zostawiam tu kilka fotograficznych pocztówek z Wrocławia i znikam w wirze jego ulic. Bez odbioru.

Wrocław 1

drzewo

obraz

ss

laski

Wrocław 6

Wrocław 7

P.S. Dorwałem się do cudzego internetu, ale jestem w trakcie załatwiania swojego własnego. Póki co, spaceruję po Wrocławiu i czytam książki. Do tej pory Thomas Mann i Lew Tołstoj służyli mi jako podstawka pod laptopa…

P.S. 2. Drzewo z ikony wpisu na głównej stronie Obszarów jest prawdziwe. Wyrosło z Odry w czasie powodzi z 2010 roku.


TU – Facebook, zapraszam. Niech będzie.
TU – Instagram, jak wyżej.