Chciałem obejrzeć Holy Motors zanim stało się to modne

denis lavant

Tak jest. Chciałem. To samo tyczy się napisania jakiejś sensownej rekomendacji, ale moje wrodzone lenistwo, zarówno w jednym i w drugim przypadku mnie nie zawiodło. Stąd opóźnienie. Poległem. Jestem ostatni na mecie.

Należy się sprostowanie

Nie żebym ubolewał nad faktem, iż dzieła pokroju „Świętych Silników” zdobywają niemały rozgłos. Absolutnie nie. Bardzo dobrze się stało, jestem wprost wniebowzięty takim obrotem spraw. Nie wiem jak do tego doszło, ale kampania reklamowa zadziałała przepięknie i prawdopodobnie sami jej autorzy, po dziś dzień nie mogą wyjść z podziwu. Ta popularność przysparza jednak Leosowi Caraxowi wielu nienawistników, którzy w sieci jak i na ulicach (sam byłem świadkiem) piętnują reżysera, obsypując jego film całą gamą zmyślnych określeń, uznawanych w języku polskim za niecenzuralne. Prawdopodobnie jestem ostatnią osobą, która postanowiła wypowiedzieć się o najświeższym filmie francuskiego ekscentryka. Czekałem na ten moment ponad dziesięć lat. Nie zamierzam więc sobie odpuścić.

Fabuła

Uważam, że dla każdego kto jeszcze nie widział „Holy Motors”, przybliżenie choćby skrawka jego fabuły jest niczym innym, a spojlerem nad spojlerami. Ta zbrodnia została popełniona prawdopodobnie w każdym tekście w sieci jaki dane było mi przeczytać. Skandal. To samo tyczy się papierowego FILMU Pana Tomasza Raczka, z tą różnicą, że drobnym druczkiem dopisano ostrzeżenie. Sam wielki Filmweb w nikczemny sposób informuje czego się po dziele Caraxa spodziewać, znacznie  redukując towarzyszącą mu tajemniczą aurę. W dodatku, już w pierwszym zdaniu opisu filmu, autor popełnia karygodny błąd merytoryczny, wynikający z absolutnego braku umiejętności interpretacji przedstawionych wydarzeń lub przedwczesnego opuszczenia sali kinowej. No niestety, innej możliwości nie ma.

Przekaz

Nie ma co mitologizować przesłania jakie niesie ze sobą „Holy Motors”, co nie oznacza, że jest ono bezwartościowym bełkotem, jak wielu internautów było łaskawych zauważyć. Dla tych, którzy kompletnie nie zrozumieli tego co ujrzeli na ekranie, zaprezentuję fragment wypowiedzi Leosa Caraxa.  Być może pozwoli im on pojąć jaki popełnili błąd.

(Uwaga, ten cytat pojawił się już niemalże wszędzie i nie będę ani trochę oryginalny, za co przepraszam.)

 

„To prosty film. Pokazywałem go dzieciom i nie miały problemu z jego zrozumieniem.”

 

leos carax

Jak smakuje niewiadoma?

I tu zbliżamy się do momentu, który nazwałbym Wodospadem Epitetów Gloryfikujących. Nie chcę pisać o fabule, nie mogę zdradzić ukrytego w niej przekazu, ale pragnę zachęcić was do skonsumowania „Holy Motors”. Zaczynajmy więc. Będzie to uczta ciężkostrawna i halucynogenna, ale sycąca najbardziej wybrednych miłośników kina eksperymentalnego. Zjawiskowość tego filmu przekracza najśmielsze oczekiwania odbiorców. Triumf form nierealnych. Szaleńcza wizja. Sen schizofrenika. Surrealistyczny przepych. Absurdalny odjazd. Ekstatyczny twór. Odrażająco piękne. Osobliwie pokraczne. Zachwycające brzydotą. Niepowtarzalne. Niecodzienne. Fenomenalne. Brutalnie burzące wszelkie schematy. Arcydzieło. Być może, stanowiące nowe, kinowe fundamenty. Być może, wskazujące drogę postmodernistycznym freakom. Być może, wyznaczające kierunek następcom kinowego neobaroku. Być może, wyprzedzające epokę. Być może, przesadzam. Nie zmienia to faktu, że „Holy Motors” jest jednym z najbardziej interesujących filmów ostatnich lat. Ja jestem zachwycony i mój zachwyt trwa nieustannie od kilku miesięcy. Obraz diabolicznego kreatora filmowej rzeczywistości, parafrazuje całe spektrum gatunków i dzieł, zarówno kinowych jak i literackich. Carax, ekscentryczny kuglarz żongluje konwencjami i prowadzi z kinem zaskakujący dialog. Trafił w moją filmową wrażliwość, na trwałe pozostawiając w niej ślad. Was może czekać to samo.

holy motors 2

Jeśli to wciąż za mało… Proszę bardzo, oto kilka dodatkowych powodów, które być może was przekonają:

  • Ten film może zmienić sposób w jaki postrzegasz współczesne kino.
  • Denis Lavant jest aktorem wybitnym, po seansie nie będziecie mieli co do tego najmniejszych wątpliwości.
  • Paryż z „Holy Motors” jest intrygujący, nie to co w rzeczywistości.
  • Nasza ukochana Kylie Minogue radzi sobie świetnie bez mikrofonu.
  • „Holy Motors” nigdy nie znajdzie się na żadnej z watykańskich list filmów o szczególnych walorach.
  • „Holy Motors” nie wygrało Oscara.
  • Nie było nawet nominowane.
  • Leos Carax twierdzi, że przed rozpoczęciem prac nad „Holy Motors”, 7 lat obcował z diabłem i nie była to jego żona.

    TU – facebook. Zapraszam.