Czego nie nazywać sztuką?

Centrum Pompidou raz jeszcze. Wystawa sztuki współczesnej. To nie jest recenzja, to nie jest rekomendacja. To są pytania. Być może retoryczne, być może bez odpowiedzi, na pewno ważne. Oświećcie mnie, gdyż mym rozumem targają okrutne wątpliwości.

???

To, że sztuka współczesna bywa trudna wydaje się być oczywiste. Szczególne problemy sprawia interpretacja tych dzieł, do których wykonania użyto najprostszych środków. Oczywiście, na podstawie liczby narzędzi nie sposób określić artystycznych wartości dzieła. Pojawiają się jednak liczne znaki zapytania. Za chwilę użyję słowa „sztuka” pięć razy. Bądźcie wyrozumiali.

 

  • Gdzie jest granica pomiędzy sztuką, a artystycznym kantem?
  • Kiedy sztuka przestaje nią być?
  • Kiedy mogę czuć się oszukany?
  • Czy istotą sztuki, a przynajmniej ważnym jej elementem jest brak ograniczeń?
  • Przy założeniu, że odpowiedź na powyższe pytanie jest twierdząca, pojawia się kolejne. Czy w takim razie sztuka może być wszystkim i wszystko może być sztuką?
  • Jeśli sztuka nie ma granic, to czy możemy dzielić ją na dobrą i marną?

 

W paryskim Centrum Pompidou natknąłem się na obraz, który nie mógł znaleźć się w tym miejscu bez powodu. Chciałbym ów powód poznać. Nie jestem krytykiem sztuki, a jedynie jej oddanym odbiorcą. Mam wątpliwość i pragnę się jej wyzbyć. Jesteś w stanie mi pomóc?

 

obraz

Robert Ryman – malarz, konceptualista. Centrum Pompidou, Paryż.

 

Pan Zbigniew – tynkarz , grzybiarz (sezonowo), remont poddasza, Zgierz

 

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie również autorka bloga Wygodniej, a konkretnie jedna z jej notek. Szanowna Pani Autorko bloga Wygodniej. Ja, autor bloga Obszary serdecznie dziękuję za inspirację. Myśl o Pani wpisie przechadzała się wraz ze mną, brzegiem Sekwany.


TU – facebook.